- Abe, przynieś jej coś innego - powtórzył Adrien, a ja uznałam to za nawet urocze, że ma tyle cierpliwości.- Jakieś ziółka czy coś.
- Ziółka - podłapał Abe, a jego oczy rozbłysły. Kiwając głową, natychmiast zrobił w tył zwrot.
- Stój - rozkazał mu głośno i twardo Adrien, masując sobie nasadę nosa.- Nie takie ziółka.
Albercie, przestań wreszcie mówić Bogu, co ma robić.