Strona numer 7
Każe nasz ksiądz z ambony, przyznać mu, że ładnie, ale cóż po tym, kiedy nie żyje przykładnie.
Jest przypowieść: lepiej się dostać zbójcy aniźli głupiemu medykowi.
Jechał do Wilna, bo była potrzeba pilna, a dla rymu zajechał do Rzymu.
Jak to pospolicie o nich powiadają, muzycy pychą diabłu się równają.
Jak Lach, tak Rusin po szkodzie mądrzeje, niechże się jeden z drugiego nie śmieje.