Nie tak jest podłym grzechem miłość własna jak pomniejszanie swej własnej wartości.
Sercem się uniż, nie kolanem. Twoje
Uszanowanie fałszywe, obłudne!
Zupełnie jak w starej bajce: tak nie jest, tak nie było, uchowaj Boże, żeby tak było.
Lecę ku szczęściu; nikt mnie nie wyprzedzi.
[akt II, scena V]
APEMANTUS: (...) Dziwna zagadka człowieczego ucha:
Rad słuchać nie chce - pochlebstw zawsze słucha.
Bierzesz nazbyt poważnie sprawy tego świata: kto płaci za nie troską - bankrutuje.
Dziewczyna traci cnotę nawet wtedy, Gdy tylko księżyc ogląda jej wdzięki.