Jeśli po każdej burzy taka nadchodzi cisza, niechże zawieją wiatry, aż śmierć przebudzą.
Chodźmy. Noc idzie. Mrok na polu zgęstniał. Czas zakosztować uroków zwycięstwa!
Uderzcie w dzwony! Dmij, wichrze! Wrzej, toni! Skoro umierać mam, to z mieczem w dłoni.
Niestety! Czemuż, z zasłoną na skroni,
Miłość na oślep zawsze cel swój goni!
Ta noc rozstrzygnie, czy tryumf i chlubę / Los mi przeznaczył, czy klęskę i zgubę.
Szaleństwo czymże jest, jeśli nie stanem człowieka szalonego?
Widzieć wiele i niczego nie posiadać to mieć bogate oczy i biedne ręce.
Cały świat to scena,
A ludzie na nim to tylko aktorzy.
Każdy z nich wchodzi na scenę i znika.
Kpi z cudzej blizny, kto sam nie był ranny.
[akt II, scena II]
Tak to my grzesznicy,
Rzekomo świętą miną, uczynkami
Budującymi pocukrzamy nieraz
Samego dyabła.
Jedni rodzą się wielkimi, inni w pocie czoła do wielkości przychodzą, innych wielkość szuka sama.
Czy można się trochę rozerwać? Jeśli się ktoś rozrywa, to chyba od razu na kawałki?