Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Przeciwko gwałtowności, co odsłania się co chwila, co porusza się na ślepo i na ślepo rozdziela ciosy, można znaleźć sposób. Ale z ciszą walczyć nie można. Przeciwnik ten jest nieuchwytny.

Niewinność wyższa jest od cnoty. Niewinność to święta niewiedza.

Kłusownik żyje w lasach; przemytnik żyje w górach lub na morzu. Miasta tworzą ludzi okrutnych, bo znieprawionych. Góry, morze, lasy tworzą ludzi dzikich. Rozwijają one dzikość, często nie niszcząc wcale uczuć ludzkich.

Na mój honor, niech skubaniec, tańczy bez podłogi taniec.

Otrzymała podobną satysfakcję, jak owa Arabka, która spoliczkowana przez męża, pobiegła do ojca, domagając się zemsty. "Ojcze - mówiła - winieneś memu mężowi odpłacić zniewagą za zniewagę!" Ojciec zapytał: "W który policzek uderzył cię mąż?" - "W lewy." Ojciec uderzył ją w prawy policzek i rzekł: "No to teraz jesteś już zadowolona. Idź i powiedz mężowi, że on uderzył moją córkę; za to ja uderzyłem jego żonę!".

Dla nich - gwiazdy, które odcisną w błocie nogi kaczek, nie różnią się niczym od konstelacji niebieskich przestworzy.

Jakże posępna jest nieskończoność, którą każdy człowiek nosi w sobie, do której z rozpaczą przymierza postanowienia swojego mózgu i czyny swojego życia.

Bogaci i biedni to okropna sprawa. To własnie doprowadza do katastrof. Przynajmniej tak mi się zdaje. Biedni chcą być bogatymi, bogaci nie chcą zbiednieć.

W Boga zaś wierzyć możecie na dwa sposoby: albo na podobieństwo
wiary pragnienia w pomarańczę, albo na podobieństwo wiary osła w bat.

Tellmarch mógł był krzyknąć, ale nie mógł mówić; tak się objawiają głębokie wzruszenia.

Zgadzam się żyć. Nie wszystko skończone na tej ziemi, skoro można jeszcze pleść głupstwa. Składam za to dzięki bogom nieśmiertelnym.

Ksiądz Myriel musiał podzielić zwykły los nowoprzybyłych w małych miasteczkach, gdzie wiele jest ust, które mówią, a bardzo mało głów, które myślą.

- Niczym jest umrzeć, ale okropnie jest nie żyć.

Czuł, że tym razem trzeba albo zwyciężyć albo zostać zwyciężonym.

Czy natura ludzka zmienia się tak do gruntu i całkowicie? (…) Czy w każdej duszy, a w szczególności duszy Jana Valjeana, nie było owej pierwszej iskierki, owego boskiego pierwiastka, nieulegającego zepsuciu na tym świecie, nieśmiertelnego na tamtym, który pod wpływem dobra może się wspaniale rozszerzać, rozpalać i błyszczeć, natomiast nigdy nie może zgasnąć pod wpływem zła?

Upór trwania instytucji przestarzałych podobny jest do uporu zwietrzałych perfum, które by chciały by nimi skropić włosy, do pretensji zepsutej ryby, która by chciała być zjedzona, do natręctwa dziecinnego ubranka, które by chciało przywdziać dorosłego człowieka, do czułości trupów, które by powracały pieścić żywych.

Jest to właściwością pruderii, że tym więcej mnoży środków obrony, im mniejsze niebezpieczeństwo grozi fortecy.

Błędnie bowiem utrzymują, że monolog nie leży w naturze człowieka.

Strzec się należy ogarniającego nas wszechwładnie rozmarzenia. Marzenie jest zagadkowe i nieuchwytne jak woń. Tym jest ono dla myśli, czym zapach dla tuberozy. Wydziela się nieraz z jadowitej idei, a przenika wszędzie jak dym. I marzeniem, i zapachem kwiatów można się otruć. Samobójstwo takie jest upajające, piękne i żałosne. Samobójstwem duszy są niedobre myśli. Oto jej otrucie. Marzenie nęci, tumani, łudzi, oplata i w końcu robi sobie z ciebie swojego wspólnika. Oszukujesz swoje własne sumienie z nim pospołu. Oczarowuje cię. A później cię demoralizuje. O marzeniu to samo rzec można, co i o grze. Z początku jesteś ofiarą oszusta, później sam się oszustem stajesz.

Upiór ów niszczał powoli, wystawiony był na straszliwe, powolne gnicie na wietrze. Znajdował się poza prawem grobu. Unicestwienie bez spokoju było jego udziałem. Latem rozpadał się w popiół, zimą – w błoto. Śmierci należy się zasłona, wstydliwe schronienie pod pokrywą
grobu. Tutaj była ona bezwstydna i naga. Gnicie odbywało się jawnie, cynicznie. Jest jakieś wyuzdanie w pokazywaniu przez śmierć, w jaki to sposób dokonuje ona swego dzieła. Pracując nie w swym laboratorium – nie w grobie – urąga ona wszelkiej pogodzie i łagodności zmroku.