Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Lewart uznał, że czas na pytanie o znaczeniu egzystencjalnym.
– Powiedzcie – uniósł wzrok – jak tu jest?
Barmalej parsknął.
– Jak tu jest, pytasz? Powiedz mu, Jakor, jak tu jest.
– Z lewa chujnia – wyjaśnił Jakow Lwowicz Awierbach. – Z prawa chujnia. A pośrodku pizdiec.

Ze wstydem i przykrością stwierdził, że to, co czuje, to żal do niej, żal o to, że nie pozostała marzeniem. I że nigdy sobie nie wybaczy tego żalu.

Przypadek trudno nazwać przeznaczeniem.

- Najwyraźniej pragniesz mi o czymś opowiedzieć. Zrób to i oddal się. [...]
- Ja coś wiem! - wrzasnął cienko.
- Nareszcie. Natura jest nieogarnięta w swej łaskawości.

Gdzie się dymi, tam się pali, a gdzie się pali, tam się sparzyć można.

Życie, wychodzi, to nie poezja! A wiesz, dlaczego? Bo nie poddaje się krytyce!

- Jestem lekarzem. - Reynevan wstał. - Pomagam i przynoszę ulgę cierpiącym. A że ty cierpisz, pomogę i tobie. Kto ci to zrobił?
- Bliźni.

Imieniem wielkim Tetragramaton rozkazuję ci, duchu, odpieczętować księgę tajemnic i zrozumiałymi dla nas uczynić jej słowa.
- Pocałuj mnie - zaszeptał duch - w moją astralną dupę.

- Ciri nie żyje.
- Nieprawda. Nie wierzę w jej śmierć...I ty też nie wierzysz. Przyznaj.
- Nie chcę wierzyć.
Na zewnątrz świszczał wicher, szumiał deszcz. W jaskini było przytulnie.
- Geralt?
- Słucham.
- Ciri żyje. Miałem znowu sny...Owszem, coś wydarzyło się w Ekwinokcjum, coś fatalnego...Tak, bez wątpienia, ja też to czułem i widziałem...Ale ona żyje...Żyje z pewnością. Spieszmy się...Ale nie do zemsty i mordu. Do niej.
- Tak. Tak, Cahir. Masz rację.
- A ty? Ty nie miewasz już snów?
- Miewam - powiedział z goryczą. - Ale od przekroczenia Jarugi bardzo rzadko. I w ogóle ich nie pamiętam po przebudzeniu. Coś się we mnie skończyło, Cahir. Coś się wypaliło. Coś się we mnie urwało...
- To nic, Geralt. Ja będę śnił za nas obu.

Jestem zagadką. Odgadnij mnie.

- Ciri była okropnie ubrudzona. Musiałem ją rozebrać...Nie broniła się, nie krzyczała. Dygotała tylko, oczy miała zamknięte. Ilekroć jej dotknąłem, by umyć lub wytrzeć, prężyła się i sztywniała...Wiem, trzeba było mówić do niej, uspokajać...Ale nagle nie mogłem znaleźć słów w waszym języku...W języku mojej matki, który znam od dziecka. Nie mogąc znaleźć słów, chciałem uspokoić ją dotykiem, delikatnością...Ale ona sztywniała i kwiliła...Jak pisklę...
- To ją prześladowało w koszmarach - szepnął Geralt.
- Wiem. Mnie też.

To nie w kij pierdział.

Prawdziwa histeryczka robi się z ciebie, Płotka – powiedział – To przecież zwyczajne czarcie koło. Po co te sceny?

- Wcale się nie różnimy - powtórzyła Ciri. - Przecież ty myślisz i czujesz jak Geralt. I jak...jak ja. Jemy to samo, z jednego kociołka. Pomagasz Triss i ja też. Ty miałeś babkę i ja miałam babkę...

Nie mając tedy dokąd uciekać, zostaliśmy bohaterami i okryliśmy się nieśmiertelną chwałą.

- To, dla przykładu, jest onyks. Kamień ozdobny, półszlachetny. Posiada wartość. Leży sobie, a my po nim depczemy.

- W takim razie nie rozumiem.
- Co tu jest do rozumienia?
- Diabłów nie ma! - wrzasnął poeta, definitywnie wybijając kota ze snu. - Nie ma! Diabły nie istnieją, do diabła!
- Prawda - uśmiechnął się Geralt. - Ale ja, Jaskier, nigdy nie mogłem oprzeć się pokusie popatrzenia na coś, co nie istnieje.

Jest nas tu czwórka lekarzy. I każde rude! Fatum czy jak?

Migoce świeca, ogień zgasł
Wiatr powiał zimny wyczuwalnie
I płyną dni,
I mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Jesteś wciąż przy mnie i wciąż nas
Coś łączy, acz nie idealnie
Bo płyną dni
Bo mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Pamięć przebytych dróg i tras
Zastanie w nas nieodwołalnie
Choć płyną dni
Choć mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Dlatego, miła, jeszcze raz
powtórzmy refren triumfalnie
Tak płyną dni
Tak mija czas
W ciszy i niezauważalnie.

Lepiej zginąć, niż żyć ze świadomością, że zrobiło się coś, co wymaga wybaczenia.