Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Nie zrobię Ci nic nieprzyjemnego. Potraktuj to jako usługę. I nie licz na nic więcej.

- Ależ ty łżesz, Jaskier.
- Nie łżę, tylko ubarwiam, a to jest różnica.

Geralt rozpoznawał mokasyny, grzechotniki, żararaki, boomslangi, daboje, gałęźnice, żmije sykliwe, ariety, czarne mamby i inne, których nie znał.

Rokowania pokojowe to targ. Jarmark. Żeby jedni mogli być kupieni, inni muszą być sprzedani. Taką koleją toczy się świat. Rrzecz w tym, by nie kupić za drogo.

- To zwierciadło...Jest magiczne prawda?
- Nie. Wyciskam przed nim pryszcze.

Mam dość tego miasta (…). Dość wszystkiego, czym to miasto jest. I co sobą przedstawia. Chodźmy stąd. Jak najszybciej. I jak najdalej.

W sprawy Rawelinu nie zalecano się wścibiać nosa - w Rawelinie, jak wieść niosła, wścibiony nos zazwyczaj rozstawał się z posiadaczem i zostawał tam, gdzie go wścibiono.

Zaprawdę nigdy nie wolno obojętnie i bezdusznie mijać ludzkiej nędzy. Nigdy nie należy odwracać się do człowieka ubogiego plecami. Głównie dlatego, że człowiek ubogi może wtedy znienacka walnąć kosturem w tył głowy.

Niebezpieczne potrafi być takie gadanie. Niejeden już sam sobie gardło, jak mówią, własnym przydługim ozorem poderznął...

- Ciri, czy ty musisz wjeżdżać w każdą kałużę na drodze?
- Chcę umyć koniowi pęciny!
- Nie padało od miesiąca. To są pomyje i końskie szczyny, nie woda.

-Będę się starał o przeniesienie - oświadczył po chwili Łomonosow. - Nie chcę z wami służyć. Ale nie obawiaj się. Nie złożę meldunku, nie doniosę, nie wydam was. Powtórz to Samojłowi i Awierbachowi. Nie muszą się boczyć i łypać wilkiem. A jeśli nie uwierzą...Cóż, niech robią, co uznają za konieczne. Zacharycz chodzi za mną od dwóch dni, chodzi i spogląda na moje plecy. Jakby już wymalowano tam tarczę strzelecką. Z tym akurat się pogodzę. Albowiem, jak pisał pewien oficjalnie nieistniejący człowiek pióra, jest wiele rzeczy, których człowiek nie powinien widzieć ani oglądać, a jeśli je widział, lepiej, żeby umarł.

- Stój, kto idzie? - zawołał, unosząc AK-74. - Dost ya duszman? Przyjaciel czy wróg?
- Wróg! - odpowiedział mu zaa skał dźwięczny głos. - Nie macie w tej okolicy żadnych przyjaciół, szurawi.

Jesteś kobietą, o której mężczyzna może tylko marzyć. Moją, tylko moją winą jest, że nie mam natury marzyciela.

- Witaj - zaskrzeczała, po czym beknęła gromko i przeciągle. - Witaj, thanie Glamis!
- Przestań bredzić, Jagna - powiedziała druga kobieta, ta siedząca w środku. - Znowu się, cholera, spiłaś.

A szpetne są jeno blizny na honorze.

Dręczy mnie myśl, że gdybym teraz dał ci, Reinmarze z Szampanii, czymś twardym po łbie, związał w kij i zamknął na jakiś czas w piwnicy, to byś mi kiedyś za to podziękował.

Aż wierzyć się nie chce, jacy to cholerni tytani intelektu marnują się w dzisiejszych czasach po więzieniach.

- Jesteś wrażliwy - powiedziała cicho. - W głębi duszy pełen niepokoju. Nie zwiedzie mnie twoja kamienna twarz i zimny głos. Jesteś wrażliwy, właśnie twoja wrażliwość każe ci się teraz bać, że to, przeciwko czemu masz występować z mieczem w ręku, może mieć swoje racje, może mieć nad tobą moralną przewagę...

- Ano, cóż, paskudny otacza nas świat - mruknął wreszcie. - Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli.

- To był sen. Spij spokojnie. To już nie wróci. Ciri słyszała już podobne zapewnienia, dawniej. Powtarzano jej to po wielokroć, wiele, wiele razy uspakajano ją, zbudzoną wśród nocy własnym krzykiem. Ale teraz było inaczej. Teraz wierzyła. Dlatego, że teraz mówił to Geralt z Rivii, Biały Wilk. Wiedźmin. Ten, który był jej przeznaczeniem. Któremu ona była przeznaczona. Wiedźmin Geralt, który odnalazł ją wśród wojny, śmierci i rozpaczy, zabrał ze sobą i obiecał, że już nigdy się nie rozstaną. Zasnęła, nie puszczając jego dłoni.