Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty angielskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę angielskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

A jednak [...] to nie ma znaczenia, że jest we fragmentach. Całość jest zdezorganizowana. Ale każdy indywidualny fragment zachowuje porządek, reprezentuje Wyższy Porządek. Ten Wyższy Porządek przeważa nawet w dezintegracji. Całość obecna jest nawet w porozbijanych fragmentach. Być może jeszcze wyraźniej obecna niż w całkowicie spójnej sztuce. Przynajmniej człowiek nie jest zmamiony poczuciem fałszywego bezpieczeństwa przez czysto ludzki, czysto sfabrykowany porządek. Musisz polegać na swoim bezpośrednim postrzeganiu ostatecznego porządku. W pewnym więc sensie dezintegracja posiada swoje zalety. Ale oczywiście jest to niebezpieczne, okropnie niebezpieczne. Przypuśćmy, że nie mógłbyś wrócić z chaosu...

Historia (...) to bujda.
Machnął dłonią; wyglądało to tak, jak gdyby jakąś niewidzialną miotełką z piór zmiótł resztkę kurzu, a ów kurz to była Harappa, to było chaldejskie Ur; jak gdyby zmiótł pajęczynę, a ta pajęczyna to były Teby, Babilon, Knossos i Mykeny. Szur, szur - i nie ma Odyseusza, Hioba, Gautamy i Jezusa. Szur - i znikają resztki starożytnego kurzu zwanego Ateny, Rzym, Jerozolima i Państwo Środka. Szur - i już opróżnione miejsce po Italii. Szur, katedry, szur, szur, Król Lear i Myśli Pascala. Szur, pasja; szur, requiem; szur, symfonia; szur...

Choć pokój mroczny, okazja jedyna (poetycko rozbrzmiewał w nim głos sumienia), chociaż zły duch kusi, nigdy mój honor rozpustą, się nie splami. Nigdy, nigdy!”, postanowił.

Dla żyjących w granicach miasta jego światła są tylko poblaskiem na nocnym niebie. Lampy uliczne zaćmiewają gwiazdy, a jaskrawy blask Reklam whisky czyni niemal niewidocznym tłem nawet księżycową poświatę.
Zjawisko to jest symboliczne, stanowi przypowieść w działaniu. Mentalnie i fizycznie człowiek przez większość życia jest mieszkańcem uniwersum czysto ludzkiego i, by tak rzec, domowej roboty, samodzielnie wybranego z niezmierzonego, nieczłowieczego kosmosu, który go otacza, i bez którego ani uniwersum człowieka, ani sam człowiek istnieć by nie mogli. Wewnątrz tej prywatnej katakumby wybudowaliśmy sobie własny światek z dziwnego asortymentu materiałów - interesów i "ideałów", słów i technologii, pragnień i marzeń, artefaktów i instytucji, wymyślonych bogów i demonów. Tutaj, wśród wyolbrzymionych projekcji własnych osobowości odgrywamy dziwaczne błazenady, popełniamy zbrodnie i szaleństwa, myślimy myśli i czujemy emocje właściwe dla naszego stworzonego ludzką ręką otoczenia, żywimy obłąkane ambicje mające sens tylko w domu wariatów. Ale cały czas, mimo hałasów radia i neonowych reklam, noc i gwiazdy tu są- tuż za ostatnim przystankiem, tuż powyżej baldachimu z podświetlonego dymu. O tym fakcie mieszkańcy ludzkich katakumb łatwo zapominają, ale czy zapominają, czy pamiętają, fakt pozostaje faktem. Noc i gwiazdy są tu zawsze; inny, nieludzki świat, który tylko symbolizują, trwa i jest światem realnym.

Słuchano go uprzejmie. Lecz za jego plecami niejeden kiwał głową. "Ten młody człowiek źle skończy", mówili, prorokując z tym większym przekonaniem, że sami mieli zamiar we właściwym czasie osobiście zadbać o to, by ów koniec był zły. "Drugim razem żaden nowy Dzikus mu już nie pomoże", mówili. Póki co jednak był ów pierwszy Dzikus, udawali więc życzliwość.

Byli jak dwa bliźniacze embriony kołyszące się na falach zabutlowanego surogatu krwi.

Marzenia o Porządku rodzą tyranię, a marzenia o Pięknie - potwory i gwałty

Młody człowiek, usiłujący wzorować swe życie na wyidealizowanych książkach, pała, jak sobie wyobraża, wielką, uduchowioną miłością, tymczasem poniewczasie przekonuje się, że zdobył nudną babę, która mu się właściwie wcale nie podoba.

To, czego się trzeba nauczyć, to jak pamiętać, a jednocześnie uwolnić się od przeszłości.

- No a poświęcenie? Jeśli jest Bóg, to jest racja dla poświęceń.
- Cywilizacja przemysłowa jest możliwa tylko przy braku poświęcenia. Używać aż do granic wyznaczonych higieną i ekonomią. W przeciwnym razie turbiny staną.
- Byłaby też racja dla wstrzemięźliwości płciowej! - rzekł Dzikus, rumieniąc się przy tym nieco.
- Ale wstrzemięźliwość rodzi namiętność, rodzi neurastenię. Te z kolei powodują utratę stabilności. Utrata stabilności zaś oznacza koniec cywilizacji. Nie może być trwałej cywilizacji bez obfitości miłych grzeszków."
- rozmowa Mustafy Monda z Dzikusem

W różnych okresach swego życia, a nawet w tym samym czasie wypełniał sobą najrozmaitsze formy. Bywał cynikiem będąc równocześnie mistykiem; filantropem i pełnym pogardy mizantropem. Próbował żyć kierując się stoickimi zasadami czystego rozumu, to znów dążył do bezrozumnego, naturalnego, niecywilizowanego bytowania. Wybór form zależał w każdym poszczególnym wypadku od książek, które czytał, od ludzi, z jakimi przestawał. Burlap na przykład skierował ponownie jego umysł ku owym mistycznym drogom, którymi nie zdążał od studenckich czasów, kiedy to odkrył Boehmego. Zaczął patrzeć oczami Burlapa i na nowo wypełnił formę mistycyzmu, gotów jednak w każdej chwili wycofać się z powrotem, gdyby okoliczności tego wymagały. Właśnie w obecnej chwili cofał się, forma miała kształt serca. Gdzież więc to ja, któremu mógł być wierny?

To strasznie źle wygląda, kiedy tak się chodzi ciągle z tym samym. Koło czterdziestki, no, trzydziestu pięciu, jeszcze by uszło. Ale w twoim wieku, Lenino! Nie, tak naprawdę nie można! A wiesz przecież, jak bardzo dyrektor potępia wszystko, co zbyt intensywne i długotrwałe.. Cztery miesiące z Henrykiem Fosterem, bez żadnego innego mężczyzny...no, ależ byłby wściekły, gdyby się dowiedział...

[…] oszałamiało go uczucie własnego znaczenia i własnej ważności.

Słowa mogą być jak promienie rentgenowskie, jeśli użyjesz ich właściwie, przejdą przez wszystko. Czytasz i jesteś przekłuty.

- Poklepywał mnie dziś po pośladku – przyznała, kiwając głową Lenina.
– No widzisz! – triumfowała Fanny. – Teraz widać, o co jemu chodzi. Prawdziwe eleganckie maniery.

Nawet najlepsza konstytucja i ustawy zapobiegawcze okażą się bezradne w obliczu nasilającego się wciąż naporu przeludnienia i w wszechzorgnizowania, które są efektem rozrostu populacji i postępu technologicznego. Konstytucja nie zostanie uchylona, a mądre prawa pozostaną w kodeksach, ale takie liberalne formy będą jedynie służyć do kamuflowania i ozdabiania z gruntu autorytarnych treści. Zważywszy na niekontrolowane przeludnienie i wszechzorganizowanie, możemy się spodziewać, że w krajach demokratycznych nastąpi proces odwrotny do tego, który w Anglii doprowadził do nastania demokracji przy zachowaniu wszelkich zewnętrznych form monarchii. Pod bezlitosnym naporem coraz liczniejszej populacji i błyskawicznego postępu technicznego, a także za sprawą coraz skuteczniejszych metod manipulacji, ustrój demokratyczny zmieni swój charakter. Urzekająca, staroświecka otoczka - wybory, parlament, Sąd Najwyższy i cała reszta - pozostanie, ale ukryta pod spodem zasadnicza treść zamieni się w nową formę pokojowego totalitaryzmu. Wszystkie tradycyjne nazwy i uświęcone slogany zachowają dokładnie takie brzmienie, jakie miały w starych dobrych czasach. Demokracja i wolność będą tematem każdego programu telewizyjnego i artykułu wstępnego - ale w ściśle pickwickowskim sensie. Tymczasem rządząca oligarchia wraz ze swoją doskonale wyszkoloną elitą żołnierzy, policjantów, propagatorów opinii i manipulatorów będzie po cichu kontrolować wszystko według własnego uznania.

To takie głupie, te wszystkie polityczne swary - powiedział Rampion głosem ostrym i zniecierpliwionym. - Takie strasznie głupie! Bolszewicy i faszyści, radykałowie i konserwatyści, komuniści i Brytyjscy Wolni Obywatele. O cóż oni, u diabła, walczą? Ja ci powiem. Walczą, aby ustalić, czy pojedziemy do piekła komunistycznym ekspresem czy kapitalistycznym samochodem wyścigowym, indywidualistycznym autobusem czy kolektywistycznym tramwajem toczącym się po szynach kontroli państwowej. We wszystkich przypadkach miejsce przeznaczenia jest jedno. Wszystkie rodzaje lokomocji prowadzą do piekła, wszystkie są skierowane ku tej samej psychologicznej pułapce i prowadzą do społecznego upadku, który jest następstwem psychologicznego załamania. Jedyny punkt, w którym przejawia się różnica zdań polityków, to kwestia, jak dostać się do piekła. Niemożliwe, aby podobne dysputy zainteresowały człowieka rozsądnego, dla którego ważną sprawą jest piekło, a nie środki lokomocji, jakich trzeba użyć, aby się tam dostać. Człowiek rozsądny pyta: "Czy chcemy, czy też nie chcemy iść do piekła?" I odpowiada: "Nie, nie chcemy." A jeżeli taka jest jego odpowiedź, to nie może on mieć nic wspólnego z żadnym politykiem. Bo wszyscy pragną wyładować nas w piekle. Wszyscy bez wyjątku.

Czy można coś powiedzieć o nicości?

Przyjemnie pomyśleć, że jest się społecznie użytecznym nawet po śmierci. Użyźniamy glebę.

Błogosławiony szaleniec, co w każdej godzinie
Umie się cieszyć, marzyć, nim czas jego przeminie.