Noah miał trzydzieści jeden lat - nie tak znów wiele, ale był na tyle dojrzały, by czuć się samotny. Odkąd tu się sprowadził, nie umawiał się z dziewczynami, nie spotkał żadnej, która choć odrobinę by go zainteresowała. Wiedział, że to wyłącznie jego wina. Było w nim coś, co sprawiało, że utrzymywał dystans między sobą a kobietą, która próbowała się do niego zbliżyć. I chyba nie potrafiłby tego zmienić, choćby i próbował. Ale czasem, tuż przed zapadnięciem w sen, zastanawiał się, czy na zawsze ma pozostać samotny.
Najbardziej niesprawiedliwe było to, że czasami za nim tęskniła, a raczej za dobrymi chwilami spędzonymi razem.
[...] wielu ludzi odgrywa w życiu role, które ich zdaniem trzeba odgrywać - zamiast być po prostu sobą.
Istnieje droga, na którą wstępuje ktoś, zdążający ku destrukcji. Podobnie jak ktoś, kto pije w piątek wieczorem jednego drinka, a w sobotę już dwa, tylko po to, by stopniowo i całkowicie stracić kontrolę nad sobą...
Z perspektywy, którą daje wiek i dojrzałość, zrozumiał, jak bardzo ją wtedy kochał. I wciąż kocha, powiedziało jej coś w głębi duszy i nagle ogarnęło ją dziwne wrażenie, że wszystko, co przeżyli razem w przeszłości, stanowiło pierwsze rozdziały książki, której zakończenie jeszcze nie zostało napisane.
- Wobec tego, co powiesz na to: nieustannie mnie zaskakujesz. - W pozytywny sposób? - Za każdym razem
Jak to zwykle bywa, ludzie próbują stworzyć wrażenie normalności w miejscu, gdzie nic nie jest normalne. Pomaga im to przetrwać dzień, dodać przewidywalności do życia, które z natury jest nieprzewidywalne.
Skoro jednak to nie mogła być ani miłość, ani czyste pożądanie, wobec tego, co to było? Sympatia? Czy ją lubił? Oczywiście, że tak, ale i to słowo nie oddawało w pełni jego uczuć. Było trochę zbyt...niejasne i zbyt mdłe. Ludzie lubią lody. Lubią oglądać telewizję. Nie znaczyło nic i w najmniejszym stopniu nie wyjaśniało, dlaczego po raz pierwszy odczuwa potrzebę powiedzenia komuś prawdy o swoim rozwodzie.
Nocą, gdy jestem sam, wzywam Cię, a w chwili gdy mój ból wydaje mi się największy, wciąż znajdujesz drogę, by do mnie wrócić.
Teraz nie mógł oprzeć się wrażeniu, że z każdym krokiem zbliżal się do niej, tak, jakby była ostatecznym celem w jego życiu.
Po traumatycznych przeżyciach często lepiej dopuścić uczucia do głosu i przeżyć je w pełni ze świadomością, że kiedyś miną.
...Bez Ciebie jestem zgubiony. Pozbawiony duszy, dryfuję bez domu; samotny ptak, który nie ma dokąd odlecieć. Jestem wszystkim i jestem niczym...