(...) w życiu chodzi o zmieniające się pory roku, a ta pora roku dobiegła końca.
Niekiedy wydawało jej się, że jest jedyną osobą, która nie ma klarownego planu.
Małżeństwo opiera się na partnerstwie i nie ma w nim miejsca na demokrację.
Boże pomyślałem, kiedy Marge zamknęła za sobą drzwi. Jestem sam. Będę umierał w samotności.
Może ta wiara okaże się dla mnie zgubna, ale utrata wszelkiej nadziei wydawała się jeszcze gorsza.
Im bardziej się starasz, tym bardziej sytuacja wydaje się beznadziejna.
Teraz jednak nie powinna być przygnębiona, skoro naprawdę już z nim skończyła...
Poczucie winy nie zawsze jest takie złe. Dzięki niemu nie popełniamy dwa razy tych samych błędów.
Nawet bez specjalnych zabiegów była najbardziej zmysłową kobietą, jaką znałem.
Uprzytomnił sobie, że chciał, by ona go poznała, ponieważ miał wrażenie, że on już ją poznał.
Zdałem sobie sprawę, że nigdy jeszcze nie żywiłem do nikogo tak mocnych uczuć.