Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę amerykańskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Tu spoczywa dusza Howarda Campbella
Wolna od cielesnych smutków i wesela.
Ciało jego puste po świecie się szwenda,
Marnie mu się wiedzie, ciężka to włóczega.
Gdy to ciało lub duszę spotkasz w poniewierce,
Ciało spal, lecz tego nie pal - bo to jego serce.

Człowiek, który nie potrafi zrozumieć, że użyteczna religia może być zbudowana na kłamstwach, niezrozumie również i tej książki.

Pokiwał głową ponuro. Potem nieoczekiwanie uśmiechnął się uroczo:
- Ciekawe, czy nie obraziłem tego tam doktora handlu nieruchomościami? - Doktor Pond zdążył tymczasem uciec. - No, nie będę wracał do roboty. A jak to ma być pana farma, to mógłby pan naprawić pompę. Trzeba wymienić pakunek.
- Obawiam się, że nie potrafię - odparł Paul.
- Może - powiedział pan Haycox, odchodząc - może jakby pan postudiował jeszcze z dziesięć, dwadzieścia lat, ktoś wreszcie pokazałby panu, jak to się robi, doktorze.

W czasach owej narady na Ziemi żyli ludzie, ale stanowili tylko po prostu trochę więcej ciepłych pomyj, w których mogły pływać drobnoustroje. Mieli jednak mózgi rozmiaru XL, niektórzy z nich potrafili mówić, a nieliczni nawet czytać i pisać! Dlatego Mędrcy skupili się na nich, zastanawiając się, czy ludzki umysł nie byłby zdolny do wynalezienia dla drobnoustrojów naprawdę trudnych testów na przetrwanie. Dostrzegli w nas potencjał zagrożeń chemicznych na skalę kosmiczną. Trzeba przyznać że ich nie zawiedliśmy. Niezła historia! Tak się złożyło, według tej historii, że spisano wówczas legendę o Adamie i Ewie. I dokonała tego kobieta. Do tej pory ta urocza bzdura była przekazywana z pokolenia na pokolenie z ust do ust. Mędrcy pozwolili kobiecie spisać legendę o pochodzeniu tak, jak ona ją usłyszała, tak jak ją wszyscy powtarzali - niemal do samego końca. Po czym objęli kontrolę nad jej mózgiem i kazali jej napisać coś, co nigdy do tej pory nie było częścią legendy. Chodziło mianowicie o słowa, jakimi Bóg miał się zwrócić do Adama i Ewy. I według których życie miało stać się wkrótce potem dla mikroorganizmów piekłem: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną: abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi". Ehu. Tak więc ludzie pomyśleli, że to Sam Stwórca Wszechświata nakazał im rozchrzanić wszystko na Ziemi. Ale robili to zbyt niemrawo, więc niezadowoleni Mędrcy znów sięgnęli do ich umysłów, by w nich zaszczepić przekonanie, jakoby to ludzie byli tymi formami życia, które się mają rozprzestrzeniać po całym Wszechświecie. Pomysł zgoła niedorzeczny.

Nawet człowiek, który jest półtrupem, nienawidzi żyć nie wiedząc jaki to ma sens.

Fakt, że ludzie są obecnie jedynymi zwierzętami, jakie pozostały na Ziemi, może się wydać, przyznam, wątpliwym zwycięstwem.

(...) ale nie wolno krzywdzić kogoś, żeby ktoś inny mógł się pośmiać. Bo to się wtedy jedno z drugim jakby znosi i nikt na tym nie zyskuje.

Maszyny zaś ukończyły robotę w czasie krótszym niż trzeba, aby wymówić słowo »Tralfamadoria«.

Nie czyń pojazdom bliźniego, co twojemu niemiłe.

Niegdyś z takimi malunkami - w asyście przewijających je pomagierów - jeździli po całej północnej Europie prelegenci, zachęcający wszystkich ambitnych, zdolnych ludzi do porzucenia starego, wyczerpanego kontynentu i zagarnięcia pięknych, bogatych posiadłości w ziemi obiecanej, które aż się prosiły, żeby po nie sięgnąć.
Jakiż prawdziwy mężczyzna usiedziałby w domu, mogąc zgwałcić dziewiczy kontynent?

W końcu samiec porzucił to, czym się tak pilnie zajmował, a mianowicie totalne nieróbstwo. Dojrzał samicę. Odwrócił wzrok i zaraz potem znowu na nią popatrzył. Nadal nie ruszał się z miejsca i nie wydawał żadnych dźwięków. Zarówno samiec, jak i samica głuptaka potrafi dać głos, lecz w trakcie całego tańca godowego oboje milczeli jak zaklęci.

Ślepia miał jak wirujące sztuczne ognie. Zęby jak białe sztylety. Jego ślina to był cyjanek, a krew - nitrogliceryna.

Nie wiem czy mogłaś trafić na świecie w taki zakątek, gdzie znają gorsze upokorzenia niż samobójstwo osoby, którą się poślubiło.

Miałem przyjaciela, który sporo pił. Gdy ktoś pytał go, czy upił się poprzedniej nocy, zawsze bez namysłu odpowiadał: „Och, tak mi się zdaje”. Zawsze podobała mi się ta odpowiedź. Potwierdza ona, że życie to sen.

Dla takiego multiczęstotliwościowego ataku na delikatność uczuć należy stworzyć nową nazwę. Proponuję nazwać go blivit. To słowo, które w okresie mojego dojrzewania było definiowane przez rówieśników jako „dwa funty gówna w jednofuntowej torbie”.

- Nic na to nie poradzę - stwierdziłem. - Moja dusza wie, że mięcho źle postępuje, i się za nie wstydzi. Ale mięcho dalej działa po swojemu, czyli źle i głupio.
- O czym ty w ogóle mówisz? - spytał
- O duszy i mięchu, czyli ciele.
- To one istnieją osobno?
- Mam nadzieję - odparłem i roześmiałem się. - Wcale bym nie chciał brać odpowiedzialności za wszystko, co moje mięcho wyprawia.
Powiedziałem mu - i to prawie całkiem serio - że wszystkie ludzkie dusze (łącznie z własną) wyobrażam sobie jako coś na kształt giętkich neonówek tkwiących w ciele. Każda taka neonówka może tylko odbierać sygnały o tym, co dzieje się z mięchem, ale nie ma nad nim żadnej kontroli.
- Więc kiedy ktoś, kogo lubię, robi coś okropnego - dodałem - po prostu obłupiam go z mięcha i mu przebaczam.
- Obłupiasz?
- Tak jak dawniej wielorybnicy obłupiali ubitego wieloryba, kiedy już wyciągnęli na pokład - wyjaśniłem. - Zdzierali z niego skórę, warstwę tłuszczu i mięcho, aż zostawał sam szkielet. Ja w wyobraźni robię to samo z ludźmi: usuwam mięcho, żeby widzieć tylko ich dusze, a potem im przebaczam.

- Nigdy tak nie mówiłem.
- Ale inni mówili, a ty im wierzyłeś. To jeszcze gorzej. Jesteś faszystą, Wilburze. Tym właśnie jesteś.
- To jakiś absurd.
- Faszyści to podludzie, którzy wierzą, gdy ktoś im wmawia, że są nadludźmi.
- No, no... - mruknąłem.
- A potem chcą, by wszyscy inni zginęli.

- Młody człowieku, nie jesteś lepszy od Albańskiej Grypy i Zielonej Zarazy, skoro potrafisz zabijać dla zabawy.

- To straszne - jęknął. - Jeżeli pan myśli, że to straszne - odparłem, pukając się czubkami palców w czoło - powinien pan zobaczyć, jak wygląda tutaj.

- Nienawidzę ich - powiedziała Sophie.
- Proszę cię bardzo - odparłem. - O ile wiem, w nienawiści nie ma nic złego.