W czasach owej narady na Ziemi żyli ludzie, ale stanowili tylko po prostu trochę więcej ciepłych pomyj, w których mogły pływać drobnoustroje. Mieli jednak mózgi rozmiaru XL, niektórzy z nich potrafili mówić, a nieliczni nawet czytać i pisać! Dlatego Mędrcy skupili się na nich, zastanawiając się, czy ludzki umysł nie byłby zdolny do wynalezienia dla drobnoustrojów naprawdę trudnych testów na przetrwanie. Dostrzegli w nas potencjał zagrożeń chemicznych na skalę kosmiczną. Trzeba przyznać że ich nie zawiedliśmy. Niezła historia! Tak się złożyło, według tej historii, że spisano wówczas legendę o Adamie i Ewie. I dokonała tego kobieta. Do tej pory ta urocza bzdura była przekazywana z pokolenia na pokolenie z ust do ust. Mędrcy pozwolili kobiecie spisać legendę o pochodzeniu tak, jak ona ją usłyszała, tak jak ją wszyscy powtarzali - niemal do samego końca. Po czym objęli kontrolę nad jej mózgiem i kazali jej napisać coś, co nigdy do tej pory nie było częścią legendy. Chodziło mianowicie o słowa, jakimi Bóg miał się zwrócić do Adama i Ewy. I według których życie miało stać się wkrótce potem dla mikroorganizmów piekłem: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną: abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi". Ehu. Tak więc ludzie pomyśleli, że to Sam Stwórca Wszechświata nakazał im rozchrzanić wszystko na Ziemi. Ale robili to zbyt niemrawo, więc niezadowoleni Mędrcy znów sięgnęli do ich umysłów, by w nich zaszczepić przekonanie, jakoby to ludzie byli tymi formami życia, które się mają rozprzestrzeniać po całym Wszechświecie. Pomysł zgoła niedorzeczny.