Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty filozofów

Zobacz listę filozofów

Filozofowie wg. narodowości

Stężał w okropnym, bezprzedmiotowym bólu. Trzeba działać, rwać się do czegoś (kto powiedział?), ku czemuś pędzić — a tu nic — zastygło wszystko w bezimiennej, „opłakanej”, stęgłej, metafizycznej codzienności.

Marceli ocknął się na sekundę ze straszliwego koszmaru i ujrzał rzeczywistość zwykłą normalnego człowieka. Była straszna - uciekł szybko do swoich zaświatów.

Zaczynał czuć się fatalnie. W tłumie ludzi tych, określonych, skończonych, zajmujących określone stanowiska, mających wyraźne miejsce w narodzie, czy nawet wszechświecie, pojął nagle całą nikłość swoją...

Wartość tych kresek, tak dziś pogardzanych,
Oceni kiedyś jakiś przyszły znawca,
Nic w nich, ach, nie ma modern udawanych,
Dyletantyzmów szewca albo krawca.

Sam nie umiałem tak robić na trzeźwo,
Nieraz sam siebie podziwiałem skrycie,
Choć po seansie nie czułem się rzeźwo,
Strasznie się wtedy przedstawiało życie.

Nie umiał uchwycić ze swoich stanów nic wariackiego, a jednak czuł się czasem sobie samemu zupełnie obcym i zaczynał się obawiać, że może skończyć obłąkaniem, nieznacznie, sam nic o tym nie wiedząc.

Uważam, że opisanie pewnych rzeczy, o ile one dają pretekst do wypowiedzenia innych, istotniejszych, musi być dozwolone.

Wszelki umysłowy wysiłek i skupienie staje się prawdziwą torturą i gnuśny, gnijący w śmierdzącym własnym sosie nikotynista śmieje się cynicznie z własnego upadku i myśli sobie: „E, jakoś to będzie. Żyjemy tylko raz. Po co sobie czegoś odmawiać? I tak jest mało przyjemności”, mimo że gdzieś na dnie duszy bełkoce w nim jeszcze, szczególniej w pierwszych stadiach zatrucia, tajemny głos o innym, lepszym życiu, które w sobie beznadziejnie zaprzepaścił. Stara się nie słuchać tego głosu i nienawidzi tych, którzy budzą w nim jakie takie wątpliwości. Wiem, na co się narażam pisząc te słowa, bo przecież 95% członków naszego społeczeństwa pali, a co gorsza, zaciąga się, a z tych znowu jakie 50% przedstawia albo bezmyślne automaty, albo lżejszych i ciężkich psychopatów — bo są tylko te dwa gatunki palaczy. Ale niech tam… Mnie już i tak nic nie zaszkodzi.

Milcz, sflądrysynie, milcz, skurczyflaku.

Męczy mnie względność naszych przeżyć. Musimy je zawsze do czegoś odnosić.

Miałaś rację, że prawda jest gorszą od kłamstwa...Tego nauczyłem się od Ciebie, żeby kłamać do ostatka... Nauczyłaś mnie kłamać cudownie.

Ja Ci kiedyś mówiłem, że pogardzam mężczyzną, który ginie przez kobietę. To dowodzi tylko tego, że w nim samym nie ma żadnych istotnych wartości. Najgorsza kobieta nie jest nigdy winna. Mężczyzna gubi sam siebie, wszystko jedno pod jakim pretekstem.

[...] bo o umarłych na szczęście zapomina się w ogóle dość szybko. Życie płynęło dalej swą tajemniczą i mętną koleją.

Poddał się bezpieczeństwu tej oficjalnej miłości z zwykłą, samczą czysto, rezygnacją, tak często u schizoidów spotykaną; tworzą oni, jako kompensatę za niewolę ciała, odrębny, niedostępny dla tej właśnie kochanej istoty świat wewnętrzny i tam przeżywają się najistotniej w samotności. To jest ich zemstą podświadomą często za utraconą zewnętrznie samowłasność.

[...] na idiotów i ludzi nieuczciwych sposobu nie ma, jak to w ciągu mojej dość smutnej działalności miałem sposobność przekonać się. Mówi się komuś: "Jesteś głupi, ucz się, a może zmądrzejesz" - nic nie pomoże, bo człowiek głupi jest przy tym zarozumiały i to, nawet jeśliby mógł przy usilnej pracy zmądrzeć, uniemożliwia mu wybrnięcie z błędnego koła.

[...] gdziekolwiek widzisz, że notorycznie dobry snardz okazał się okrutnym, zimnym, bezwzględnym i nieuczynnym, gdziekolwiek osoba zwykle delikatna (tj. taka, która "nie mówi o sznurze w domu powieszonego") lapnie nagle jakąś obskurną brutalnostkę dla kogoś niezmiernie przykrą, jeśli ktoś poczciwy jak baran nagle wypuści z siebie śmierdzącą złośliwość itp., itp. wypadki bez liku, w których gość zaprzecz znienacka swemu istotnemu charakterowi, szukaj kompleksu, a przede wszystkim źle odegranego kompleksu niższości, czyli węzłowiska upośledzenia.

[...] (w każdej kobiecie musi być sadystka - to stanowi urok ich i niebezpieczeństwo - musi, bo mają takie, a nie inne organy i środki działania, dane im na udrękę i rozkosz samców przez naturę)...

Ten, który twierdzi, że wszystko, co tu propaguję, jest niepotrzebnym babraniem się w "nieczystościach" (ta potwornie głupia interpretacja Freuda, która utarła się w pewnych sferach półinteligentów), jest podobny temu, który mówi: "nie umyję zadka po defekacji (wspaniałe słowo!), bo po co mam się dotykać - ręką!! - do tego świństwa; co się wysuszy, to się wykruszy, jak mówi staropolskie przysłowie".

Było wyjście: w przyjęciu świadomości ciała jako kompleksu jakości wewnętrznego i zewnętrznego dotyku, jako czegoś pierwotnego, a całej reszty życia psychicznego jako nadbudowy, sprowadzanej zresztą do systemu następstw jakości(obecnych, byłych, czyli wspomnień, i fantastycznych, to znaczy składających się z elementów wspomnień, w przeszlosci niedokładnie zlokalizowanych), ale
tego wyjścia w obecnym swym stadium nie widział biedny Izydor.

Ochy, ochy - ochyda" - jak pisał niezapomniany L. Grocholski (wyższy stopień ochydy jest przez ch - to jest mój pomysł).

Sen istnieje tylko jako wspomnienie, czyste wspomnienie nie byłej rzeczywistości - nie mamy poczucia, że wspominamy coś byłego - mamy tylko i jedynie samo wspomnienie jako takie.