Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty filozofów

Zobacz listę filozofów

Filozofowie wg. narodowości

Cudowne późnomarcowe późne popołudnie mijało nad podhalańską ziemią, ociągając się jakby, by potrwać jeszcze choć trochę, nasycić się sobą i tęsknotą wszystkich stworów ziemi za innym wiecznym, nieprzemijającym, niebyłym nigdy życiem. A cała bezcenna wartość była w tym przemijaniu właśnie.

Nie - artystą nie był i nie będzie, chodź niektórzy mówili mu, że "jeszcze czas". A zresztą czyż mógłby wybrać fach spośród swoich niezliczonych talentów, począwszy od pisania wierszy i prestidigitatorstwa do improwizacji na fortepianie i wymyślanie nowych potraw - nie: cały urok życia polegał właśnie na wytrzymaniu w nieokreśloności.

Miałem powodzenie - tak, coś w tym jest - i sławę, i wszystko, co jest z nią związane. Ale dałbym wszystko to za to, aby żyć zwyczajnie, nie zwariować, a zwariować muszę, bo teraz już się nie zatrzymam.

[…] pewne właściwości wrodzone narodowi polskiemu […] wytworzyły z Polaków naród ludzi niezadowolonych ze swego losu, tzw. z rosyjska «nieudaczników», którzy jako jedyny ratunek przeciw niespełnionym ambicjom musieli widzieć w sztucznym napuszaniu się do nieosiągniętej realnie wielkości: pić, bić się i puszyć się do ostatecznych granic możliwości – to był jedyny ratunek na nieprzyjemny podświadomy pokład poczucia własnej małości.

Nic to - zaraz będzie lepiej. Zaraz przyjdzie ten rozkoszny stan poczucia tego, że się panuje nad wstrętnym słabym bydlakiem w sobie, że się jest ponad nim, że się jedzie na nim jak na burej suce, ku niedosiężnym zawsze celom swego przeznaczenia (…).

Istotniej załatwi się to wszystko jutro, a każde jutro jest jeszcze gorsze. W ten sposób na marne idą wszelkie pomysły i projekty.

(…) chroniczny, beznadziejny dancing, ta najpotworniejsza z nieuświadamianych plag dzisiejszych społeczeństw.

Tylko dla ludzi pustych w ogóle, kobieta może być czymś groźnym.

Już się przewala po nim złe, okrutne życie, jak bestia jakaś z atlasu potworów — może Katoblepas, a może coś gorszego jeszcze — (a mógłby to być posłuszny baran przecie) już jak długie, duszące elasmosaury platyury, żądze oplotły go i wlec będą dalej w tę ciemność przyszłości, gdzie dla niektórych nie ma ukojenia, chyba w narkotykach i śmierci, albo w obłędzie.

Transcendentalna bezwyjściowość sytuacji i nierozwiązalność związanych z nią problemów stała się jasna jak słońce, jak 2×2. A jednak trzeba było brnąć dalej w ten kłąb sprzeczności, jakim jest życie, to, o którym się mówi w wymiarach psychologiczno-społecznych, to zwykłe, nawet w swoich niezwykłostkach, i co gorzej, brnąć w całe istnienie już na drugiem piętrze zagadnień, tam, gdzie trwają niezmienne, konieczne pojęcia i ich konieczne związki, w sferze Ogólnej Ontologji.

Absolutnie nie wiedział, czy to, co słyszał, było zupełną brednią, czy też genialną, pełną zawrotnych głębi dywagacją. O tym, że to nie był żaden dramat, nie wątpił wcale.

Więcej nic do powiedzenia nie mam i do mówienia nikt mnie zmusić nie zdoła. Prostytutki miłosierdzia zostały u nas surowo zakazane. Ludzkość się rozwydrzyła — jeśli tak nie damy rady, wrócimy oficjalnie do tortur.

- Ja tworzę naprawdę życie - odpowiedział dumnie Brummel.
- Nie, to sztuka pana tworzy, panie Brummel, a nie pan życie. Dlatego sztuka pana tworzy, i to w najgorszy sposób. Pan ze sztuki korzysta, aby mieć siłę. Pan się tym narkotyzuje, panie Brummel.
A w życiu pan depce NIC nogami obiema. Dlatego pan mówi, ze przeżycia nie mają wartości. To jasne.

Stanąłem do walki ze swoim bezwładem wewnętrznym, z obserwatorem mnożącym się w nieskończoność, który uniemożliwiał wszelki czyn istotny.

Chcę, abyśmy mogli być dla siebie nie jeszcze jednym powodem do rozpraszania się na drobnostki, tylko przeciwnie, aby stosunek nasz był czymś, co pogłębić może pojmowanie życia. Chcę, abyśmy mogli byc dla siebie prawie, że samotnością. Do tego potrzebny jest pewien brak halasliwosci, powiedziałbym nawet, pewnego gatunku nuda wewnętrzna, która należy przetrzymać, nie zapychajac jej byle jakimi wypadkami.

I poza tym niedostępnym, niezrozumiałym, a jednocześnie tak rzeczywiście istniejącym jej ciałem odczuwał istnienie już zupełnie niepojetej dla niego metafizycznej istoty, jej samej w sobie, takiej, jaka była w bezwzględnej samotności swych najskrytszych myśli, poza granicą wszelkiego możliwego zrozumienia.

Nos miał złamany prawie pod kątem prostym, a na linii równoległej do poziomu opieramy się złote okulary. Za nimi kryly się szare, przenikliwe oczy notorycznego hipnotyzera.

Dla nich życie miało dlatego urok, że z tej siły twórczej, która ty tworzysz przy pomocy przezwyciezania siebie i ciągłej drobiazgowej pracy nad sobą, mieli aż po same gardła.

(...) proszę Cię, nie myśl, że to są jakieś odpadki stanu zagmatwania. W ogóle zawsze przyjmij wszystko, co mówię i piszę, takim jakim jest i nie doszukuj się we mnie podwójnego dna i ukrytych szufladek.

Mało brakowało, aby się rozpłakał. Zacisnął zęby i połknął z wysiłkiem duży pakiet skroplonego żalu.