Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

Momento.
Odwrócił się i spojrzał na nich.
Opowiem historia, zaczął. Bo lubię was. Też byłem młody jak wy. Rozumiesz. I teraz powiem, zawsze byłem ze starsze chłopaki, bo wszystko chciałem się uczyć. I jest noc, fiesta San Pedro w miejscowości Linares w Nuevo Leon, i jestem ze starsze chłopaki, a one mają meskal i wszystko - wiesz, co meskal, nie? - i jest taka kobieta...i chłopaki idą do kobieta i mają kobieta. A ja ostatni. I idę do miejsca, gdzie kobieta, a ona mówi, nie, bo, mówi, za młody czy coś tak.
Co robi mężczyzna? Rozumiesz. Nie mogę iść z powrotem, bo wszystkie powiedzą, że nie miał kobieta. Bo prawda zawsze wychodzi na wierzch. Rozumiesz. Mężczyzna nie może iść coś zrobić, a potem wraca bez niczego. Po co wraca? Bo już nie chce? Mężczyzna zawsze chce.

Ale nie wystarczy czegoś nie wiedzieć, żeby to coś się odstało.

(...) żywoty większości ludzi przypominają trud cieśli pracującego wolno na skutek stępienia narzędzi, których z tego samego powodu nie ma kiedy naostrzyć.

Nie było widać jego twarzy. Wyglądał jak jakiś nowy gatunek dziecka, jak dziecko jeździec, ofiara wojny, głodu lub zarazy w tym kraju.

Na to wygląda na świecie. Budzisz się w Arkansas albo w innym zadupiu, przeciągasz, kichasz, a zanim skończysz, na świecie wojny, ruinacja i piekło. Nie masz pojęcia, co się dzieje gdzie indziej. Musi być jakiś Bóg, co wszystkiego pilnuje. W przeciwnym razie nie przeżylibyśmy jednego dnia.

Buntowałam się i potrafię rozpoznać tę cechę u innych. Mimo to nie chciałam niczego niszczyć. Z wyjątkiem tego, co niszczyło mnie. Nazwy rzeczy, które mają moc narzucania nam ograniczeń, zmieniają się wraz z upływem czasu. Konwenans i autorytet zastępuje zwykła słabość charakteru. Jednak mój stosunek do nich nie uległ zmianie. Nie uległ zmianie.

Mówił, że świat można poznać jedynie poprzez jego obraz w ludzkich sercach. Niektórym wydaje się, że świat jest miejscem obejmującym ludzi, lecz w rzeczywistości jest miejscem leżącym w ich wnętrzu, zatem jeśli chce się go poznać, trzeba spojrzeć w głąb każdego człowieka, trzeba poznać, co kryje się w ludzkich sercach, a żeby to zrobić, trzeba żyć wśród ludzi, nie zaś mijać ich w drodze.

Gadają, że śmierć przychodzi nocą jak złodziej, tylko gdzie una jest? Rzucę się jej na szyję.

Oto moje dziecko, powiedział. Zmywam mózg trupa z jego włosów. To jest moja powinność.

Ten człowiek wiedział też, że prawem kontrastu nasi wrogowie wydają się nam wiecznie towarzyszyć. Im większa nasza nienawiść, tym silniejsza pamięć o nich, więc wróg naprawdę straszny staje się nieśmiertelny. Dlatego ten, kto cię dotkliwie zranił albo wyrządził ci jakąś niesprawiedliwość, na zawsze zostaje gościem w twoim domu. Może go stamtąd wygnać tylko przebaczenie.

Jest taka metoda układania konia, że kiedy z nim skończysz, masz prawdziwego konia. Na jego własnych warunkach. Dobry koń sam dojdzie do pewnych rzeczy. Człowiek może zajrzeć w jego duszę. Nie jest tak, że jak go masz na oku, to koń zrobi jedno, a jak nie patrzysz, to drugie. Koń wszystko robi zgodnie ze swoją naturą. Jak go doprowadzisz do takiego punktu, to zaś nie będziesz go mógł właściwie zmusić, żeby zrobił coś, co on uważa za zło. Będzie ci się sprzeciwiał. A jak go potraktujesz nie sprawiedliwie, to może nawet paść trupem. Dobry koń ma w sercu poczucie sprawiedliwości.

Między ścięgnami jej szyi głęboki, dymnobłękitny dół. Pod papierową skórą zarysy drabiniastych kości, niczym pręgi, zstępujące rzędami w dekolt sukienki. Kiedy przełykała, oczy spuszczone nad robótką mrugały jak u ropuchy. Powieki pomarszczone niby łupiny włoskich orzechów. Szpakowate włosy ciasno ściągnięte na kształt hełmu z cynkowego drutu.

Pomyślał, że w urodzie świata kryje się jakiś sekret. Pomyślał, że serce świata bije, płacąc za to jakąś przeraźliwą cenę, i że cierpienia świata i jego piękno stanowią przenikająca się jedność, i że w otaczającej go pustce miliony płacą swą krwią za jeden rozkwitający pąk.

Oboje dotknięci byli światłem, rozdzieleni wąskimi drzwiami, w których trwał mrok.

Nie wpuszczajże nikogo obcego, jak mnie nie będzie.
Westchnęła głęboko.
Nie ma na świecie nikogo, kto nie byłby dla mnie obcy, odpowiedziała.

(...) wszystko, co zostało raz wprawione w ruch, nie kończy się na tym świecie, dopóki nie zejdzie zeń ostatni świadek.

W głębi serca pragniecie poznać jakąś tajemnicę. Tajemnica polega na tym, że nie ma tajemnicy. Wstał i zagłębił się w mrok poza poświatą z ogniska. Akurat, odezwał się eks-ksiądz, patrząc z wygasłą fajką w zębach. Nie ma żadnej tajemnicy. Jakby on sam nią nie był, cholerny stary szarlatan.

Widziałem go wcześniej, rzekł dzieciak. W Nacogdoches. Eks-ksiądz się uśmiechnął. Każdy w kompanii mówi, że gdzieś wcześniej napotkał tego bezecnego czorta.

Nie masz takiej radości w gospodzie jak na drodze do niej wiodącej.

Usłyszycie moje słowa. Niesiecie na obczyznę wojnę rozpętaną przez szaleńca. Obudzicie nie tylko psy.