Na to wygląda na świecie. Budzisz się w Arkansas albo w innym zadupiu, przeciągasz, kichasz, a zanim skończysz, na świecie wojny, ruinacja i piekło. Nie masz pojęcia, co się dzieje gdzie indziej. Musi być jakiś Bóg, co wszystkiego pilnuje. W przeciwnym razie nie przeżylibyśmy jednego dnia.
