Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty o sobie

pokaż wszystkie cytaty o sobie

Strona numer 43

Z przyjemnością znieważałem każdego, kto czerpał przyjemność z bycia znieważanym.

Źródło: Jacek Świąder, Zappa. Mistrz muzyki sarkastycznej, „Gazeta Wyborcza”, 20 września 2013.
o sobie
strona cytatu

Zawsze mówię "Nie wierzę w Boga, wierzę w Al Pacino" - i to prawda. Jeśli kiedykolwiek dostanę telefon z pytaniem „Chciałbyś pracować z Pacino?” to zwariuję.

Cała ta praca, którą zwykle wykonuję: wyobrażanie sobie przeszłości, okoliczności postaci, w tym przypadku jej nie wykonałem. Wszyscy widzieliśmy go jako siłę natury, ucieleśnienie przemocy.

O postaci psychopatycznego mordercy Antona Chigurha granego przez Javiera w filmie "To nie jest kraj dla starych ludzi"
o sobie
strona cytatu

Jestem zakochany w mojej nauczycielce angielskiego. Wiele lekcji mieliśmy w łóżku.

Nigdy mi nie zależało na pozycji supergwiazdy i nigdy nie będziemy do niej dążyć. (...) Irytuje mnie tylko ciągłe porównywanie nas do innych zespołów.

Gdyby nie było Republiki, zostałbym chyba piszącym wiersze nauczycielem polskiego. Zacząłem się jednak spełniać literacko, publikując teksty piosenek, a kolejne płyty traktowałem jak tomiki poetyckie.

Ja jestem kimś, kto sobie z muzyką radzi dla własnych potrzeb, lubię słuchać swojej muzyki. Na dodatek okazało się, że ileś osób ma podobną potrzebę słuchania mojej muzyki.

Żadna z płyt, czy to Obywatela G.C., czy Republiki, to nie są płyty, których musiałbym się wstydzić. Wszystkie one są zapisem tego, co się działo w moim życiu, w życiu moich kolegów. Te płyty były takim rodzajem dosyć intensywnie pisanego pamiętnika, spisu wydarzeń, które miały miejsce. I co najważniejsze, że do tych relacji można wracać i nie ma wstydu.

Gdybym powiedział, że owszem, jestem prawdopodobnie geniuszem, to dałbym wyraz braku inteligencji, bufonady, a nie geniuszu. Nie myślę o tym. Takim jak ja udaje się łączyć przyjemność bytowania z pasją życia, a jednocześnie stanowi to ich zawód. Idziemy naprzód na tyle, na ile nam drogę oświetla strumień indywidualnej latarki. Nieraz baterie bywają słabsze, nieraz mocniejsze. Jednak nie widzimy dalej, niż pada nasze światło. To życie w niepewności.

Mnie prześladowała własna grzywka. Powstawały dowcipy, np. Ciechowski idzie po pustyni, ledwie zipie, w końcu dochodzi do źródełka, zanurza w nim ręce i… mokrą dłonią poprawia grzywkę. W końcu ją obciąłem.

To, jak wyglądaliśmy i jak zachowywaliśmy się na scenie, było ucieleśnieniem mechanistycznego transu. Żadnego kontaktu z publicznością! Niektórzy nasi fanklubowicze twierdzili nawet, że jesteśmy ufoludami.

To co robię jest niemal niszowe. Nie liczę, że nagle wywalę hit na miarę Budki Suflera, wiem, że to jest niemożliwe. Nie mam umiejętności komunikowania się z tak szeroką publicznością. Z tym trzeba się raz na zawsze pogodzić i traktować to jako specyfikę swojej pracy.

Ja tu nikogo nie wpuszczam. Nagrywam tylko moje produkcje. Powstało tu też dużo sygnałów radiowych, reklam – normalna sprawa dla każdego studia… W przypadku tej płyty mieliśmy komfortową sytuację: mogliśmy zamknąć się w kręgu tylko tych osób, z którymi chcieliśmy pracować. Było nam jak w niebie. Kiedy mieliśmy ochotę, to wychodziliśmy na dwór, robiliśmy sobie grilla, jedliśmy, obok była Lola i jej osiem szczeniaków. Nastrój był niesłychany. Wszystko się udawało. Ja nie wiedziałem, czy w tym studiu można nagrać płytę, i okazało się, że trudno byłoby gdzie indziej zrealizować płytę o takim brzmieniu. Bębny nagraliśmy tylko na dwa mikrofony, z własnym pogłosem pomieszczenia i są to najlepsze bębny na płytach Republiki.

Ja nawet miałem na przełomie liceum i studiów taki opozycyjny epizod. W Toruniu powstała pewna organizacja – totalna amatorka, Filomaci i Filareci byli przy tym super zorganizowani. Biegaliśmy z ulotkami po Toruniu, robiliśmy napisy na murach, potem się cieszyliśmy, gdy przyjeżdżała ekipa i brała próbki farby. Mało tego, ktoś z naszej grupy wpadł, miał rozmowy na SB…

Dla mnie jeden człowiek wart jest tyle co trzydzieści tysięcy, a niezliczony tłum mam za nic.

Filmu się bałem, ja się nie nadaję do filmu.

Myślę, że moje życie jest jednym wielkim filmem, w którym gram główną rolę i ta chyba jest najważniejsza. A scenografia? Oby jak najwięcej plenerów na mojej działce. Tam chciałbym, się zestarzeć. W końcu jestem jeszcze młody!

Nie uważam się za wesołą osobę. Nigdy nie lubiłem brylować w towarzystwie, tak jak potrafią to inni. Ja raczej stoję z boku i słucham. Czasem zdarzy mi się coś powiedzieć, jeśli już uznam, że to będzie dość mądre, ale w domu raczej milczę.

Posiadając obecną wiedzę, na pewno nie przyjąłbym roli Stanisława Marii Rochowicz w filmie Poszukiwany, poszukiwana. Ta rola na długo zapisała się w pamięci Polaków, ale i sprawiła, że nie mogłem się uwolnić od łatki „Marysi”. Wielokrotnie ludzie krzyczeli za mną na ulicy: – Te, Maryśka! Albo wołali na plaży: – Marysiu, zupa ci kipi! To była etykietka, której nie mogłem się pozbyć. I zresztą nigdy na dobre jej się nie pozbędę. Niechaj będzie i tak.

Kiedy Janusz Majewski do mnie zadzwonił, informując, że będzie to kręcił, na podstawie powieści Kazimierza Sejdy, i pytając, czy bym wziął w tym udział, naturalnie się zgodziłem. Chciałem tylko wiedzieć, kto w tym będzie uczestniczył. Bo ważne jest, w jakim towarzystwie będzie się film produkować. Kiedy wymienił mi nazwiska Marka Kondrata czy Wiktora Zborowskiego, a zwłaszcza dwóch Węgrów, wiedziałem, że muszę w to wejść. Von Nogay to w swym komizmie okrutny typ, znęcający się nad swoim ordynansem, zaglądający też do kieliszka.


88 cytatów, 60 cytatów o sobie

115 cytatów, 46 cytatów o sobie

111 cytatów, 44 cytaty o sobie

55 cytatów, 42 cytaty o sobie

54 cytaty, 35 cytatów o sobie

52 cytaty, 31 cytatów o sobie
⇓ ⇓ pokaż więcej autorów ⇓ ⇓
wszyscy autorzy z kategorii o sobie
Galeria cytaty o sobie,
kliknij aby powiększyć