- Zgoda, ale jaka nauka?. Rzekł sarkastycznie Mustafa Mond. - Brak wam wykształcenia naukowego, więc nie możecie sądzić. A swego czasu byłem nie najgorszym fizykiem. Na tyle dobrym, by uświadomić sobie, że cała ta nasza nauka to książka kucharska z pewną prawowierną teorią gotowania, której nikt nie może podważać, oraz z listą przepisów, których nie wolno stosować bez specjalnego pozwolenia szefa kuchni. Teraz ja jestem szefem kuchni. Ale kiedyś byłem ciekawskim młodym kuchcikiem. Zacząłem trochę gotować na własną rękę. Nieprawowiernie, wbrew zaleceniom. W gruncie rzeczy nieco prawdziwej nauki. - Umilkł.
- Jaki był skutek? - zapytał Helmholtz Watson.
- Zarządca westchnął. - Podobny jak ten, który czeka was, młodzi ludzie. Groziło mi zesłanie na wyspę.
