Wszędzie, w Workucie, w Norylsku, w Magadanie, uderza nędza lagrowego świata, jego skrajna, żebracza bieda, nieudolna, niedbała prowizorka, niechlujstwo i prymitywizm. To świat sklecony z łat i łachmanów, pozbijany zardzewiałymi gwoździami zwykłym toporem, powiązany parcianym sznurem, ściągnięty byle jakim drutem.!
Jedną z dobrych rzeczy w muzyce jest to, że kiedy Cię uderza, nie czujesz bólu.
Wszędzie otacza nas poezja, ale jej przelanie na papier nie jest takie proste jak patrzenie na to.