Uzależniłam się od niego. Nie miałam pewności, czy aż tak duża zależność jest zdrowa. Nadal nie wiem. Kiedy jednak znajduje się kogoś, dzięki komu znikają wszystkie negatywne aspekty życia, trudno się nim nie napawać. Utrzymywał moją duszę przy życiu. Nim go poznałam moja dusza była wygłodzona i zdążyła zmarnieć, jednak przy nim odżyła. Czasami myślałam, że bez niego w ogóle nie dam rady funkcjonować.
