Solidarności nie tworzono po to, żeby Polska ekonomicznie miała lepiej. Z pełnym szacunkiem dla ludzi i idei „Solidarności”, ale jej przywódcy i doradcy od początku grali nie w drużynie „Solidarności”, ale w drużynie kierowanej z Waszyngtonu i Brukseli.
No, czuje, dość dużo czuje – ale po francusku.