- Skąd jesteś, pytam, smarkulo?
- Jak mówisz do mnie! – dziewczynka hardo zadarła głowę i tupnęła nóżką. Miękki mech zupełnie zepsuł efekt tego tupnięcia.
- Ha – powiedział wiedźmin i uśmiechnął się. – W samej rzeczy, księżniczka. Przynajmniej w mowie, bo wygląd nikczemny.
W sumie jesteś tylko kolejną cegłą w murze.
Na mą cześć, przyjacielu, nie masz tego wszystkiego, o czem mówisz: nie ma diabła, nie ma piekła.