Podpowiedz ilu w klubie zabija swe żale, boimy się zestarzeć, chlanie więc rytuałem.
To jest kolejny przesąd polskiej inteligencji – pacyfizm. Wiara w to, że tu można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną wyprawieni na tamten świat w sposób nagły, drastyczny i nieprzyjemny. No powiedzmy, wziąłbym tak z tuzin redaktorów „Gazety Wyborczej”, ze dwa tuziny pracowników drugiej gwiazdy śmierci, centralnej dzisiaj, TVN-u, nie wspominam oczywiście o etatowych zdrajcach i sprzedawczykach, którzy zawsze nimi byli (…) no jeżeli się tego nie rozstrzela, co dziesiątego, to znaczy, że hulaj dusza piekła nie ma!
Zazwyczaj filmy akcji mają podobną formułę: dobry facet pakuje się w kłopoty, jego żona umiera, przyjaciele mają problem, więc idzie w góry, uczy się sztuk walki, wraca i zabija złego faceta. Jednak w tym filmie, mamy całkowicie inne podejście do mojej postaci.
Ich bin Danziger – z dumą mówili o sobie moi dziadkowie, którzy mając dwu synów jednemu dali na imię Juergen, a drugiemu Henryk, nie Heinrich. Jeden szedł do szkoły polskiej, drugi do niemieckiej. W ich relacjach nie było ani śladu dramatyzmu z powodu wyboru – oba były równoprawne, nie były nacechowane agresją, dylematem narodowym. Dziadek był bramkarzem w piłkarskim klubie Zoppotter Sportverein, później przeniósł się do Gedanii, klubu polskich kolejarzy, gdzie niemiecki też był w powszechnym użyciu i nikt z tego nie robił problemu. Dopiero naziści kazali mu nosić literkę „P” – która oznaczała „obcy”, „gorszy”. Kiedyś spytałem dziadka: Urodziłeś się w Kielnie, nosisz kaszubskie nazwisko Dawidowski, niemiecki jest twoim pierwszym językiem, w 1945 wybrałeś Polskę, więc kim jesteś? Kaszubą? Polakiem? Niemcem? A on spojrzał zdziwiony i powiedział: Jestem tutejszy, biesege...
Ten kto niszczy dobrą książkę, zabija rozsądek.
O, płci piękna, luba, droga! Twoja radość, twoje żale To jeziora lekkie fale: Jedna drugą ciągle ściga, Ta się schyla, ta się dźwiga, Ale zawsze w blasku słońca, Zawsze czysta i bez końca! - A my, dumni władcy świata, Mimo siebie pochwyceni, Za tym cieniem co ulata, Całe życie, z chwili w chwilę Przepędzamy jak motyle.
I są już pierwsze konsekwencje tego, że u nas jest inaczej. Praw telewizyjnych nie można sprzedać, ceny są niższe. Płacimy za to, że pielęgnujemy bydło, pielęgnujemy 150 kibolskich głów w każdym klubie. Płacą za to wszyscy, i to miliony euro. Kiboli zadymy nic nie kosztują. W Anglii wejście na boisko to 5 tys. funtów kary i 10 lat zakazu stadionowego.
Karabin snajpera jest przedłużeniem jego oka. Zabija swoim śmiertelnym spojrzeniem.
Legalnie zabija się ludzi, którzy stanowią dla innych coś w rodzaju biologicznego zagrożenia.
Nie zabija się legendy.
Boimy się tylko tego, czego nie znamy. Skonfrontuj się z lękiem, a będzie to lęk po raz ostatni.