- No i co - zapytałem - wykryłeś coś?
Stał nade mną w milczeniu, ze świecą w ręku. Po chwili jego szczupła, wysoka postać pochyliła się nad moim łóżkiem.
- Powiedz - szepnął - czy nie boisz się spać w jednym pokoju z półgłówkiem, z człowiekiem cierpiącym na rozmiękczenie mózgu, i idiotą, co postradał rozum?
- Ani trochę - odparłem zdumiony.
- To bardzo szczęśliwie - rzekł i już ani słowem nie odezwał się aż do rana.