- Mam czekać cztery lata?
Uśmiecha się i kiwa głową.
Zrezygnowana, opadam z powrotem na poduszkę.
- Westchnęła.
- Czy ty właśnie powiedziałaś "westchnęła", zamiast naprawdę westchnąć?
- Przewróciła oczami.
Wyobraźmy sobie, przywódca związkowy prezydentem, głową państwa! Czy to nie byłoby wspaniale?
Daj mi sześć godzin na ścięcie drzewa a spędzę pierwsze cztery na ostrzeniu siekiery.