Fajnie byłoby umrzeć na Marsie, byle nie rozbić się przy podejściu do lądowania.
Fajnie byłoby umrzeć na Marsie, byle nie rozbić się przy podejściu do lądowania.
Wyobraźmy sobie, przywódca związkowy prezydentem, głową państwa! Czy to nie byłoby wspaniale?