Dickens niezwykle wyraziście prezentuje postacie ludzkie, jednak zawsze w życiu prywatnym, jak "postacie", nie zaś jako członków społeczeństwa w przynależnych im rolach; innymi słowy, postrzega je statycznie. Stąd też największy sukces odniósł "Klub Pickwicka", który w ogóle nie ma fabuły, jest po prostu zbiorem szkiców; bohaterowie w znikomym stopniu podlegają rozwojowi - po prostu trwają sobie i trwają, popełniając idiotyzmy, zawieszeni w jakiejś osobliwej wieczności. Gdy tylko Dickens próbuje włączyć ich do akcji, rozpoczyna się melodramat. Nie potrafi bowiem uczynić ośrodkiem fabuły ich codziennych zajęć, stąd też bierze się owa powikłana sieć przypadków, intryg, zabójstw, przeobrażeń, spalonych testamentów, braci uchodzących za zaginionych i tak dalej, i tak dalej.