Czułem się bez niej samotny, ale cieszyło mnie to, że przynajmniej umiem jeszcze odczuwać osamotnienie. Osamotnienie nie było wcale złym uczuciem. Jak cichy dąb, z którego odleciały ptaszki.
Nie czułem wyrzutów sumienia, mogłem to robić bez przerwy, na okrągło.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.