(...) cierpię na gwałtowny przypadek powieściopisarskiego zatwardzenia. To naprawdę znakomita metafora, gdy się nad tym zastanowić, bo jeśli kiedykolwiek uda mi się skończyć tę cholerną powieść, przeczucie mi mówi, że to będzie gówno.
Ja przez te moje wędrówki po świecie zatraciłem znaczenie słów czuć się jak u siebie w domu.