Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Kurt Vonnegut

Kurt Vonnegut cytaty

Kurt Vonnegut (ur. sobota, 11 listopada 1922; zm. środa, 11 kwietnia 2007) przeżył 84 lata i 5 miesięcy

Amerykański pisarz i publicysta, tworzący literaturę postmodernistyczną i science fiction, określaną jako prowokującą. Często posługiwał się surrealizmem. Weteran II wojny światowej
Powiązane: surrealizm

Książki Kurta Vonneguta:

Armagedon w retrospektywie Cat's Cradle Człowiek bez ojczyzny Galapagos Hokus pokus Kocia kołyska Kurt Vonnegut: Listy Losy gorsze od śmierci Matka noc Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater Niedziela palmowa Opowiadania wszystkie Pianola Popatrz na ptaszka Recydywista Rysio Snajper Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca Sinobrody Slapstick albo nigdy więcej samotności! Syreny z Tytana
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 7

Jakie to przyjemne: nic nie czuć, a mimo to cieszyć się wszystkimi przywilejami żywego człowieka.

Istoty ludzkie w wagonach stały i leżały na zmianę. Nogi stojących były jak słupy wbite w ciepłą, drgającą, pierdzącą i wzdychającą glebę. Tę dziwną glebę stanowiła mozaika śpiących, ułożonych jeden przy drugim jak srebrne łyżki w pudełku.

Będziecie udawać, że byliście mężczyznami, a nie dziećmi, i w filmie będą was grali Frank Sinatra i John Wayne albo któryś z tych wspaniałych, zakochanych w wojnie obleśnych staruchów. I wojna będzie wyglądać tak cudownie, że zapragniemy nowych wojen. A walczyć będą dzieci [...].

Obywał się nie tylko bez martwego mięsa, lecz także bez żywego: bez przyjaciół, kochanków, domowych zwierząt.

Czyż jest na świecie zjawisko bardziej różnorodne od cudzołóstwa? Nie ma.

Sarah powiedziała, że to dobrze, że mimo wszystko nadal potrafimy się śmiać.

Nic dziwnego, że nikomu nie śmiała zaufać. Na tej planecie, gdzie pieniądze znaczą więcej niż cokolwiek innego, nawet najsympatyczniejszemu człowiekowi mogłoby w pewnej chwili przyjść do głowy, że ukręcając łeb Mary Kathleen, zapewni dobrobyt swym najbliższym. Roboty na pół sekundy - a skutki z latami łatwo ulatniają sie z pamięci. Czas leci.

Przez moment miałem wrażenie, że Mary Kathleen wyzionęła ducha w moich objęciach. Szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko temu. No bo dokąd mogłem ją zabrać? A i dla niej - cóż mogło być lepszego, niz wtulić się w ramiona mężczyzny, który pamiętał ją młodą i piękną, a stamtąd udać się prosto do nieba? Byłoby to cudowne.

Minąłem go jakby nigdy nic, zmierząjąc w przeciwnym kierunku. Nie miałem mu nic do powiedzenia, a stać i wysłuchiwać tego wszystkiego, co on miał prawo mi powiedzieć, tym bardziej mi się nie chciało.

Sarah i ja weszliśmy nie tymi drzwiami. Powiedziałem jej to, ona zaś odparła:
- To jest kwintesencja mojego życia. Zawsze wchodzę nie tymi drzwiami.

Wiele łyka uprzędło się dnia tego w złotą nić i niejedna złota nić po sprzędzeniu okazała się łykiem. A przędzenie dopiero się zaczynało.

Zapytałem kiedyś Ruth, czy przebywając w obozie koncentracyjnym, nigdy nie szukała pocieszenia w religii.
- Nie - odparła. - Byłam pewna, że Bóg nawet by się nie zbliżył do takiego miejsca. Naziści też o tym wiedzieli. Dlatego właśnie nic się nie bali. Stąd brała się siła nazistów - powiedziała Ruth. - Rozumieli Boga lepiej niż ktokolwiek inny. Wiedzieli, co robić, żeby się trzymał z daleka.

A w ogóle to właśnie się zaręczyłem, wychodząc z założenia, że "kto by tam ze mną poszedł do łóżka oprócz żony".

Usiądziemy naprzeciwko siebie
I zetkniemy się stopami z całej siły,
I będziemy się kochali z całej siły,
Jak kochamy naszą starą Matkę Ziemię.

Nauka języków przychodziła jej tak łatwo, jak mnie trudno.

Jego biedną duszę zalała fala błogości, gdyż uświadomił sobie, że jeden jedyny przyjaciel w zupełności zaspokaja ludzkie zapotrzebowanie na przyjaźń.

- Sam nie wiem za co, stary byku - powiedział Stony - ale ktoś tam na górze wyraźnie Cię lubi.

Ziemianie przez cały czas zachowywali się tak, jakby z nieba obserwowało ich jakieś wielkie oko - i jakby to wielkie oko bez końca łaknęło rozrywki.

Dawno, dawno temu, na Tralfamadorii żyły stworzenia, które w niczym nie przypominały maszyn. Były zawodne. Były mało wydajne. Były niekonsekwentne. Były nietrwałe. Nieszczęsne te stworzenia żyły w obsesyjnym przekonaniu, że wszystko, co istnieje, musi mieć jakiś cel i że niektóre cele są wyższe od innych.

Nie przypominam sobie dawnych dni, kiedy byłam panią tej posiadłości, kiedy nie robiłam absolutnie nic i nie znosiłam, aby mnie dotykano. Ale w chwili, gdy mi pan powiedział, że taka właśnie byłam, pokochałam siebie z całej duszy. Rodzaj ludzki to nędzne szumowiny, cała Ziemia jest taka i pan też.

Galeria - kliknij aby powiększyć