Przez moment miałem wrażenie, że Mary Kathleen wyzionęła ducha w moich objęciach. Szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko temu. No bo dokąd mogłem ją zabrać? A i dla niej - cóż mogło być lepszego, niz wtulić się w ramiona mężczyzny, który pamiętał ją młodą i piękną, a stamtąd udać się prosto do nieba? Byłoby to cudowne.
