Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich aktorów, aktorek

Zobacz listę aktorów, aktorek

Zobacz listę polskich aktorów, aktorek

Aktorzy, aktorki wg. narodowości

Z tego poetyckiego charakteru zawodu odziera nas zresztą nie tylko pieniądz, ale również relacje międzyludzkie. To zawód zespołowy, a w każdym zespole dochodzi do różnych emocji, konfliktów, nieporozumień. Wreszcie nasze ciała, które także mogą odzierać tę poezję z jej magii. Ciała mają swoje niedoskonałości, ograniczenia, zmieniają się i starzeją. Ciała trzeba doskonalić. Nie ma tutaj mowy o żadnej poezji, jest ciężka fizyczna praca i lata ćwiczeń. Jak mówili moi profesorowie w szkole – aktorstwo to zawód i kaprala, i poety jednocześnie.

Jest pewien aspekt nieskończoności w zjawisku znanym jako teatr. Ten, który znamy, istnieje od trzech tysięcy lat. Ma początek w obrzędach, w których nastąpił akt pewnego przetworzenia rzeczywistości. Ktoś zaczął coś reprezentować – wiatr, ogień, słońce. Być może przedstawiał jakieś konflikty, zmiany. W tym sensie teatr ma charakter pewnej nieskończoności związanej z ludzkim życiem.

Wróciłem właśnie z Alp Francuskich. Byłem z przyjaciółmi w Val Thorens, czyli najwyższej w Europie stacji narciarskiej. Wokół nas ośnieżone szczyty gór, Mont Blanc. Filmujemy, robimy zdjęcia, w pewnym momencie znajomy pyta o moje wrażenia. Odpowiadam: „Wieczność. Te góry były tu parę tysięcy lat przede mną i będą parę tysięcy lat po mnie. A dla mnie te parę tysięcy lat jest wiecznością”. Kiedy powiedziała pani o wieczności, natychmiast mi się to przypomniało. Góry, czyli kamień. Jest dla mnie zjawiskiem szczególnym, jeśli chodzi o czas. Kamienne pamiątki sprzed wieków, dawne kamienne groby, świątynie, teatr.

Warto, by rozszerzyć repertuar teatrów. Staram się przekazać moim uczniom jedną myśl: Naucz się najpierw pięknie deklamować „Litwo, ojczyzno moja”, bo wtedy lepiej powiesz „K...twoja mać” czy „ja cię p...”. Jak nie nauczysz się poprawnie oddychać na scenie, to nie dotrwasz do premiery, bo się wcześniej udusisz.

Nigdy nie miałem partnerki. Osoby, o które pani pyta, były moimi żonami, a na słowo „partnerka” ogarnia mnie zgroza.

Sprecyzujmy – byłem we Francji, bo władze polskie oskarżyły mnie o szkodliwą działalność dla systemu i próbę dokonania przewrotu. Pracowałem w podziemiu „Solidarności”, czego młody czytelnik może nie wie.

Teatr to miejsce ważnych, skłaniających do refleksji pytań – u Becketta są one zadawane w sposób szalenie szlachetny. Nie jest on bowiem podważającym wszystko nihilistą, interesuje się światem, ludźmi, staje w ich obronie.

Bywa różnie, ale nie chciałbym robić teatru, który jest bardzo chwalony przez krytykę, ale z pustą widownią. Tej natomiast nam nie brakuje.

Jestem wierzący, więc myślę, że istnieje porządek boski, którego nie jestem w stanie pojąć. Jestem przekonany, że Bóg daje mi od czasu do czasu sygnały. Boję się, że nie zawsze je rozumiem, że nie zawsze z nich korzystam. Jestem za głupi, żeby powiedzieć, że świat jest chaosem. Myślę, że wiem, jakie jest moje miejsce na Ziemi i że ważne jest, żeby pozostawić coś po sobie. To coś, to miłość

W teatrze przed premierą można dużo jeszcze pracować, a nawet po niej można jeszcze pewne rzeczy zmieniać. W kinie, oczywiście też się interweniuje, dochodzi muzyka, montaż, całe to manipulowanie materią filmową, jednak głównie jest to charakter natychmiastowy i w pewnym sensie nieodwołalny.

Duchowość w teatrze to temat na osobny wywiad albo głęboką rozprawę filozoficzną – nie można zbyć tego byle frazesem, dlatego zamiast brnąć w pięknoduchowskie epitety, wolę zadowolić się podstawami. W teatrze warto najpierw przyswoić sobie pierwsze litery alfabetu: a, b i c, żeby potem pomyśleć o całej reszcie.

Nie będę udawał, że jestem kimś innym, niż jestem, że nie wyrosłem w tradycji chrześcijańskiej, że pewne wartości nie są dla mnie święte i niepodważalne, że w jakiś tajemniczy sposób nie pociąga mnie to, co trudne, nieoczywiste.

Moja naiwność i dziecięcość wyraża się przede wszystkim w tym, że przestałem udawać jakobym był mądrzejszy od autora tekstów. Przestaję go traktować jako pretekst do wyrażania moich poglądów. Dziś staram się przede wszystkim zrozumieć, po co autor tak czy inaczej konkretną kwestię napisał. Nie chcę głosić, chcę pytać. Dziś interesuje mnie dialog, spotkanie z człowiekiem, a nie ze świetnie wyuczonym manekinem.

Cieszę się, kiedy przytrafia mi się okazja do...naśladowania Petera Brooka.

Chciałbym przekonać, że możemy patrzeć w przyszłość, nie negując przeszłości. Zbyt łatwo odrzuca się przeszłość, nie znając jej. Manifesty, które napisali nasi ojcowie, pokazują, że zrobić coś zupełnie nowego w teatrze wcale nie jest tak łatwo. Często myśli już raz wypowiedziane powracają w dzisiejszej sztuce jako oryginalne i ważne dla wielu z nas.

Bardzo proszę, mogę być "perfekcjonistą", "konserwatystą" albo "liberałem". Co kto woli. O wiele ważniejsze jest poczucie sensu tego, co robię.

Moim zdaniem trzeba realizować najlepszą literaturę światową. Ma ona taką wartość estetyczną i moralną, że nigdy nie przestanie nas wzbogacać, bo klasyka to coś więcej niż współczesność. Rozumiejąc Mrożka, mając za sobą kontakt z Shakespeare'em, Mannem, Grekami łatwiej opierać się zarówno zbrodniczym ideologiom, jak i postmodernistycznemu nihilizmowi.

W dobrym teatrze aktorzy są przygotowani do zawodu, mają doskonale opanowany warsztat. Taki teatr potrafi zbudować dekoracje, uszyć odpowiednie kostiumy, oświetlić scenę, zapanować nad dźwiękiem, wreszcie jest w stanie równie dobrze i profesjonalnie wystawić sztukę współczesną, jak i dramat napisany trzysta lat temu.

Mam oczywiście własne gusty, przekonania, są teatry, które podobają mi się bardziej, inne zdecydowanie mniej, ale nie jestem skandalistą, to nie mój styl.

Jeżeli któregoś dnia się okaże, że moja wolność została ograniczona, wtedy natychmiast przestanę być dyrektorem teatru.