Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Rok 1984

Inne książki George'a Orwella:
Anglicy i inne eseje Birmańskie dni Brak tchu Córka proboszcza Folwark zwierzęcy I ślepy by dostrzegł Jak mi się podoba. Eseje, felietony, listy. Na dnie w Paryżu i w Londynie Nineteen Eighty-Four W hołdzie Katalonii Wewnątrz wieloryba Wiwat aspidistra!

Dwa kręgi ...(klasy społeczne) nachodzą na siebie tylko o tyle, o ile wymaga tego konieczność usuwania słabych ogniw Kręgu Wewnętrznego (2%) i NEUTRALIZOWANIA DROGĄ AWANSU ambitnych członków Kręgu Zewnętrznego (13%). Proletariusze (Prole 85%) praktycznie nie mają szans...

Umrzeć pałając do nich nienawiścią - oto prawdziwa wolność...

Kiedy ludzie się kochają, zużywają energię, a potem jest im dobrze i zupełnie nie ich nie obchodzi. Więc Partia zakazuje im się kochać, bo chce, żeby każdy bezustannie aż tryskał energią.

Partia nie zezwalała na rozwody, ale małżeństwa bezdzietne na ogół zachęcano do separacji.

Od członków Partii oczekiwano podejścia, jakie charakteryzowało starożytnych Hebrajczyków, którzy - nie posiadając żadnej wiedzy na ten temat - uważali że wszystkie pozostałe narody czczą "fałszywych bogów". Nie potrzebowali się orientować, iż bogowie ci nazywaja się Ozyrys, Baal, Moloch, Isztar; im mniej o nich wiedzieli, tym lepiej to świadczyło o ich ortodoksyjności. Wierzyli, że istnieje Jahwe i znali jego przykazania, z których jasno wynikało, iż wszyscy bogowie noszący inne imona lub obdarzeni innymi atrybutami są fałszywi.

Możliwe jednak, iż na obliczu O'Briena malował się nie brak ortodoksyjności, lecz po prostu inteligencja.

Jeśli kogoś kochasz, to po prostu go kochasz, a gdy nie możesz mu dać nic innego, wciąż darzysz go miłością.

Rządzimy materią, bo rządzimy umysłami. Rzeczywistość mieści się w mózgu.

Nie obchodzą nas te głupie zbrodnie, które popełniłeś. Partii nie obchodzą czyny; nas interesuje myśl. My nie niszczymy naszych wrogów; my ich zmieniamy.

W porównaniu ze słownictwem używanym przez nas, zasób nowomowy był niezwykle mały, a ponadto wciąż wyszukiwano sposoby by go jeszcze uszczuplić. Nowomowa tym właśnie różniła się od większości języków, iż jej słownictwo nie rosło, lecz kurczyło się z roku na rok. Każdą redukcję traktowano jako korzystną, gdyż im mniejszy wybór, tym mniejsza pokusa myślenia.

Wszystkie wcześniejsze oligarchie utraciły władzę albo dlatego, że skostniały, albo dlatego, że zmiękły. Jedne stawały się bezmyślne i aroganckie, nie chciały dostosować się do nowych warunków, a wówczas je obalano; inne opanowywał liberalizm, tchórzostwo, szły na ustępstwa, kiedy powinny użyć siły, co również kończyło się ich zniszczeniem. Można powiedzieć, że ginęły albo przez brak świadomości, albo przez jej nadmiar.

Zaczął się zastanawiać, zresztą nie po raz pierwszy, czy przypadkiem nie postradał zmysłów. Może wariat to po prostu członek jednoosobowej mniejszości.

Cóż na to poradzę? - wyszlochał. - Jak mogę widzieć coś innego niż to, co mam przed oczami? Dwa i dwa to cztery. - Czasami, Winston. Czasami pięć. Czasami trzy. Czasami cztery, pięć i trzy równocześnie. Musisz się bardziej starać. Powrót do zmysłów nie jest rzeczą łatwą.

Jeśli ma się powieść trwałe zapobieżenie równości, jeśli warstwa górna - jakeśmy ją na wstępie nazwali - ma nieprzerwanie utrzymywać się na szczycie, wówczas powszechnym stanem umysłów musi być kontrolowane szaleństwo.

Wszystkie dzieci to małe bydlaki.

Dopóki pragniesz być człowiekiem, nawet jeśli to nic nie daje, wygrywasz z nimi.

- Gnijesz, rozpadasz się! (...) Tak wygląda ludzkość, jeśli ty ją reprezentujesz. (...)

Winston zaczął się ubierać, powoli i niedołężnie. Do tej pory jakoś nie zauważył, że jest taki chudy i słaby. W jego głowie kołatała się jedna myśl: musi tu być znacznie dłużej, niż sądził. (...) Opadł bezwolnie na stołek przy łóżku i wybuchnął płaczem. Mimo świadomości, jak okropnie, wręcz odrażająco wygląda w ostrym, jaskrawym świetle - szlochający worek kości w cuchnącej bieliźnie - nie mógł pohamować łez.

O'Brien niemal dobrotliwym gestem dotknął jego ramienia.

- Twoja męka kiedyś się skończy - rzekł. - Jeśli tylko zechcesz, przestaniesz cierpieć. Wszystko zależy od ciebie.

- (...) To wy doprowadziliście mnie do tego stanu! - zaszlochał Winston.

- Nie, Winston, sam się doprowadziłeś. Sam wybrałeś tę drogę, kiedy postanowiłeś sprzeciwić się Partii. Wszystkie następstwa wynikły z twojego pierwszego kroku. Nie spotkało cię nic, czego nie mogłeś przewidzieć. (...) Pokonaliśmy cię. (...) Nie sądzę, aby zostało w tobie wiele dumy. Kopano cię, bito, lżono; wrzeszczałeś z bólu, tarzałeś się po ziemi we własnej krwi i we własnych wymiocinach. Skamlałeś o litość, zdradziłeś wszystkich i wszystko. Czy znasz choć jedno poniżenie, które cię ominęło?

Winston (...) podniósł wzrok na O'Briena.

- Nie zdradziłem Julii.

(...) Ktoś inny natychmiast odparłby, że przecież zdradził Julię. Bo czyż nie złożył wyczerpujących zeznań podczas tortur? Poinformował dokładnie śledczych o jej zwyczajach, charakterze, przeszłości; wyjawił w najdrobniejszych szczegółach przebieg spotkań i treść rozmów; opowiedział o posiłkach przyrządzanych z czarnorynkowych artykułów, o cudzołóstwie, o nie sprecyzowanych knowaniach przeciwko Partii - o wszystkim. A jednak, w tym sensie, w jakim rozumiał to słowo, nie zdradził Julii. Nie przestał jej kochać. Jego uczucia wobec niej pozostały takie same.

Umysł musi umieć się wyłączać, ilekroć zbacza na niebezpieczne tory. proces ten powinien zachodzić automatycznie, odruchowo. W nowomowie określano go mianem "zbrodnioszlaban".

Proletariat nigdy się nie zbuntuje ani za tysiąc, ani za milion lat. Nie ma jak. (...) Obalenie Partii nie jest możliwe. Jej rządy będą trwały wiecznie. Musisz to przyjąć jako pierwszy aksjomat.

Od rządzących zależy, czy utrzymają się u władzy.