Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Rok 1984

Inne książki George'a Orwella:
Anglicy i inne eseje Birmańskie dni Brak tchu Córka proboszcza Folwark zwierzęcy I ślepy by dostrzegł Jak mi się podoba. Eseje, felietony, listy. Na dnie w Paryżu i w Londynie Nineteen Eighty-Four W hołdzie Katalonii Wewnątrz wieloryba Wiwat aspidistra!

Cokolwiek Partia uważa za prawdę, jest prawdą. Nie sposób postrzegać rzeczywistości inaczej niż oczami Partii.

Uważano, że członek Partii nie powinien mieć wolnego czasu i dopóki nie położy się spać, ani na chwilę przebywać sam. Kiedy nie pracował, nie jadł lub nie spał, miał obowiązek uczestniczyć w życiu zbiorowym społeczności; robienie czegokolwiek co zdradzało zamiłowanie do samotnictwa - choćby pójście na spacer w pojedynkę - uchodziło za niebezpieczne. Nawet istniał na to w nowomowie odpowiedni termin: sobizm, oznaczający skłonność do indywidualizmu i ekscentryczności.

Tak długo, jak człowiek naprawdę jest człowiekiem, nie ma różnicy między śmiercią a życiem.

Na świadomość mas wystarczy wpływać w aspekcie negatywnym.

Tam gdzie istnieje równość, może istnieć i zdrowy rozsądek.

Dla wielu spośród nas ani niebo, ani ziemia nie stanowią nijakiego objawienia, aż czyjaś osobowość poruszy w sposób szczególny naszą istotę, nakłaniając ją, by się otworzyła.

Można tworzyć trupy, ale nie żywych ludzi.

Ukrywanie prawdziwych uczuć, kontrolowanie mimiki, robienie tego samego co wszyscy, stało się reakcją odruchową. Ale właśnie wtedy, przez kilka sekund, wyraz oczu mógł zdradzać jego najskrytsze myśli.

Kluczowy termin to czarnobiał. Podobnie jak wiele innych określeń nowomowy ma dwa sprzeczne znaczenia. Użyte wobec przeciwnika, piętnuje jego zwyczaj bezczelnego upierania się, że cos jest białe, podczas gdy faktycznie jest czarne. Natomiast stosunku do członka partii wyróżnia jego lojalność dla dyscypliny partyjnej, szczerą chęć, by jej nie podporządkować i twierdzić, iż czarne jest białe. Oznacza to zdolność natychmiastowego uznania własnych słów za prawdę, a co więcej, wyrobienie w sobie głębokiej wiary, że tak było zawsze i że nigdy nie sądziło się inaczej.

Partia nigdy nie pogodzi się z myślą, że gdzieś na świecie egzystuje wroga myśl, choćby najbardziej skryta i bezsilna.

Przez chwilę był sam, po czym drzwi otworzyły się i do środka wszedł O’Brien. – Pytałeś mnie kiedyś – rzekł – co jest w pokoju sto jeden. Powiedziałem ci, że sam wiesz najlepiej. Wszyscy wiedzą. Tutaj czeka cię to, co jest najstraszniejsze na świecie.

Czy jesteście gotowi oszukiwać, dokonywać falszerstw, szantażować, zatruwac umysły nieletnich, rozprowadzać narkotyki, zachęcać do prostytucji, szerzyc choroby weneryczne, slowem robic wszystko co moze przyczynic sie do oslabienia i demoralizacji Partii?

Siedział na ławie oskarżonych, zeznając wszystko co trzeba i wszystkich obciążając. Szedł korytarzem wyłożonym białymi kaflami, z uczuciem, że idzie w słońcu; za nim maszerował uzbrojony strażnik. W następnej chwili od dawna upragniona kula rozsadzała mu mózg.

Jak tu przemawiać do przyszłości, skoro nie przetrwa po tobie żaden ślad, choćby jedno anonimowe słowo nagryzmolone na skrawku papieru?

Chciano uniezależnić mowę - a zwłaszcza mówienie na tematy nieobojętne politycznie - od świadomości. O ile bowiem w rozmowie o sprawach codziennych człowiek czasami musi się zastanowić przed wypowiedzeniem jakiejś kwestii, o tyle członek Partii powołany do wygłoszenia oceny natury politycznej lub etycznej powinien umieć wyrzucić z siebie właściwe opinie równie automatycznie, jak karabin maszynowy wystrzeliwuje kule. Przygotowywało go do tego stosowne wyszkolenie, nowomowa dostarczała mu niezbędnych środków, a zadanie upraszczały same słowa, ich chropawe dźwięki i celowa brzydota zgodna z duchem angsocu.

- Co zrobiliście z Julią?

- Zdradziła cię, Winston. Od razu i bez wahania. Rzadko zdarza mi się widzieć, by ktoś tak szybko przeszedł na naszą stronę. Gdybyś ją teraz ujrzał, prawie byś jej nie poznał. Skłonność do buntu, oszustw, ryzyka, umiłowanie sprośności - wszystko zostało w niej wypalone do cna. Idealne nawrócenie, wręcz klasyczny przypadek.

- Czy uważasz się za lepszego od nas, dlatego że kłamiemy i umiemy być okrutni?

- Tak. Jestem lepszy od was.

O'Brien nic nie powiedział. W pomieszczeniu rozległy się dwa inne głosy. Po chwili Winston zorientował się, że jeden należy do niego. Było to nagranie rozmowy, którą odbył z O'Brienem w dniu, kiedy wstąpił do Braterstwa. Słyszał siebie, jak obiecuje kłamać, kraść, fałszować, mordować, zachęcać do narkomanii i prostytucji, rozpowszechniać choroby weneryczne, oblać kwasem siarkowym twarz dziecka. O'Brien machnął niecierpliwie ręką, jakby uważał, że szkoda czasu na dalsze wykazywanie Winstonowi jego dwulicowości. Nacisnął klawisz i głosy umilkły.

Tym zmieniającym się fantasmagorycznym światem, w którym; przyszła czerń może być biała, a wczorajszą pogodę można zmienić dekretem, w końcu przestaje się wiedzieć, co myśleć, lub nawet jak myśleć.

Im słabszy sprzeciw, tym ciaśniej zapięty kaganiec.

...proletariusz, toleruje swoje warunki życia po części z braku jakiegokolwiek punktu odniesienia. Odcięcie go od historii i kontaktów z obcokrajowcami wyrabia w nim przekonanie, że wiedzie mu się lepiej niż jego przodkom, a średnia stopa życiowa systematycznie się podnosi.