Jeśli jesteś joginem, możesz użyć bólu, żeby otrzymać dodatkową energię. Pamiętam przypadki, kiedy byłem tak zmęczony, że jedyną rzeczą, która pozwoliła mi przetrwać cały wykład i nie zasnąć w pół zdania był na przykład ból nóg.
Budda mówił tak: "Jedz to, na co cię stać, nie rób z tego problemu, ale nie pozwól, żeby coś zostało zabite bezpośrednio dla ciebie". Znaczy to, że jeśli zwierzę zostało uśmiercone wcześniej, nie ma to związku z tobą, jeśli jednak zostałoby pozbawione życia z twojego powodu, byłaby w tym również twoja wina.
Twoja praca wypełni większość Twojego życia, jedynym sposobem aby osiągnąć satysfakcję jest wiara w to, że wykonujesz dobrą pracę. Jedyną drogą do wykonania dobrej pracy jest kochanie tego co się robi. Jeśli tego jeszcze nie znalazłeś - szukaj, nie rezygnuj. Kiedy poczujesz to w sercu będziesz wiedział, że to znalazłeś.
Bo jeśli jesteś inteligentny, bo jeśli jesteś mądry, jeśli pracujesz wytrwale i dążysz do celu, to bez wejścia na kolejną półkę świat coś straci. Nie pozna wielkiego człowieka. Nie dostanie rozwiązań dużych problemów. Nie zyska pchnięcia w nowy etap ewolucji. Nie otrzyma prezentu Twojego poświęcenia.
Bodajże Bismarck powiedział, że politycy przypominają rzeźników, apelujących, by cieszyć się smakiem kiełbasy, nie wnikając w procesy prowadzące do jej powstania. A przecież polityka to jest coś, za co płacimy i co decyduje o naszym życiu, losie naszych firm, przyszłości naszych dzieci, naszej przyszłości.
Prawdziwy satyryk nie cofa się przed niczym, ma nawet tyle odwagi, iż obala tak zwany zdrowy rozsądek, sens, tak zwaną prawdę i inne podobne drobiazgi. Boi się tylko jednego: bólu fizycznego i spraw honorowych.
Nie muszę nikomu udowadniać, że jestem prawdziwym Polakiem. Udowadniam to, co miesiąc, płacąc w Polsce niemałe podatki. To jest mój patriotyzm. Takiej postawy oczekuję. Kochasz Polskę, posprzątaj kupę po psie, zapłać podatek, przeczytaj książkę.
Opowiem ci o punk rocku: punk rock to słowo używane przez dyletantów i, uh... i, uh... bezdusznych manipulatorów, o muzyce... która pochłania energię, ciała i serca i dusze, czas i umysły młodych mężczyzn, którzy dają jej wszystko, co mają. I to jest... to określenie oparte na pogardzie; to termin oparty na modzie, stylu, elitaryzmie, satanizmie i wszystkim tym, co zgniłe w rock'n'rollu. Nie znam Johnny'ego Rottena, ale jestem pewien, że wkłada tyle krwi i potu w to, co robi, co Zygmunt Freud. Widzisz, co dla ciebie brzmi jak wielka kupa tandetnego, starego hałasu... to w rzeczywistości... genialna muzyka geniusza... mnie. A ta muzyka jest tak potężna, że jest poza moją kontrolą. I, ach... kiedy jestem w jej szponach, nie odczuwam przyjemności ani bólu, ani fizycznego, ani emocjonalnego. Czy rozumiesz, o czym mówię? Czy kiedykolwiek czułeś się tak? Kiedy po prostu, nie mogłeś nic czuć i też nie chciałeś. Wiesz, tak? Rozumie pan, co mówię?