Teresa znów myśli o matce i żałuje wszystkiego: gdyby matka była jedną z obcych kobiet we wsi, możliwe, że jej wesoła wulgarność wydawałaby się Teresie sympatyczna! Ach, gdyby matka była obcą kobietą! Teresa od dzieciństwa wstydziła się, że matka okupuje rysy jej twarzy i konfiskuje jej ja. Ale najgorsze było, że odwieczne przykazanie "czcij ojca swego i matkę swoją" zmuszało ją, by godziła się z tą okupacją, aby tę agresję nazywała miłością. Matka nie była winna temu, że Teresa ją opuściła. Opuściła ją nie dlatego, że matka była taka, jaka była, ale dlatego, że była matką.
W człowieku wszystko powinno być piękne; i twarz, i ubranie, i dusza, i myśli.