Rzeczywiście, to nie był Vito Corleone W wykonaniu Marlona Brando. To nie był człowiek pięknymi słowami opowiadający o tym, czym są honor, rodzina, przyjaźń. Ale też jesteśmy w Polsce, a nie w USA. U nas światkiem przestępczym mógł rządzić prosty jak cep "Dziad", to tu karierę literacką mógł zrobić "Masa".
