Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski cytaty

Krzysztof Stanowski (ur. środa, 21 lipca 1982) żyje już od 44 lat, 1 miesiąca i 19 dni

Krzysztof Stanowski to jedna z najbardziej wyrazistych i wpływowych postaci we współczesnych polskich mediach. Dziennikarz sportowy, przedsiębiorca oraz felietonista, który swoją karierę budował na odważnych, często kontrowersyjnych opiniach, zyskując miano „głosu rozsądku” dla jednych i bezlitosnego krytyka dla drugich. Jako założyciel serwisu Weszło, współtwórca Kanału Sportowego, a obecnie lider ambitnego projektu Kanał Zero, Stanowski zrewolucjonizował sposób, w jaki konsumujemy treści w polskim internecie.

Jego wypowiedzi to mieszanka błyskotliwej ironii, sportowej pasji i ciętego języka, który nie oszczędza nikogo – od piłkarzy i trenerów, po polityków i celebrytów. Stanowski potrafi w kilku zdaniach wypunktować absurd rzeczywistości, co sprawia, że jego cytaty regularnie stają się wiralami i podstawą do gorących dyskusji społecznych. W swoich książkach, takich jak kultowy „Stan Futbolu”, czy w licznych felietonach, udowadnia, że dziennikarstwo to dla niego przede wszystkim umiejętność opowiadania historii bez zbędnego "cukrowania".

Poniżej znajdziesz ciekawe cytaty Krzysztofa Stanowskiego – słowa pełne dystansu do świata, sportowych emocji i twardego stąpania po ziemi, które najlepiej oddają jego bezkompromisowy charakter.

Książki Krzysztofa Stanowskiego:

Stan Futbolu

Jesteśmy krajem, który zmusza do żebrania. My to ładnie nazywamy zbiórkami, ale to tak naprawdę żebry. To jest upokarzające dla rodziców chorych dzieci i dla samych chorych, że walcząc o życie, muszą pisać do takich jak ja, do telewizji, do dziennikarzy, do celebrytów: pomóż mi, pomóż mojej siostrze, pomóż mojej sąsiadce.

Nazywanie Nawrockiego przyjacielem Putina to jest coś tak głupiego, że można równie dobrze nazwać Czarzastego przyjacielem Epsteina.

Korupcja w piłce jest stara jak świat, zmieniały się tylko stawki i społeczne przyzwolenie.

Wydaje mi się, że w Polsce ludzie poniżej 40. roku życia w zasadzie nie oglądają telewizji, z wyjątkiem wydarzeń sportowych czy takich, które zmieniają w pewien sposób Polskę. Telewizja stała się medium dla starszych ludzi, często wykluczonych cyfrowo.

Chcę, aby Kanał Zero był miejscem, w którym będę pracował z ludźmi, których lubię i z którymi tworzyłem lata temu świetną redakcję i do którego ludzie będą przychodzić także dlatego, że daje im możliwość przeżywania życia pełnego przygód. Bo tego potrzebuję i myślę, że tego potrzebują też inni w pracy – poprzebywać razem w kreatywnym, uśmiechniętym gronie, być zaangażowanym.

Rozumiem młodych ludzi, dla których praca nie jest wszystkim, bo nie powinna być wszystkim i nie powinna decydować o tym, jak przeżyjesz swoje życie… Będę zatrudniał młode osoby, wiek nie ma dla mnie znaczenia. [...] W rekrutacji, którą przeprowadziliśmy, wzięło udział ponad 2 tysiące osób. [...] Zgłosiło się mnóstwo dziennikarzy z poważnych, profesjonalnych redakcji. Doceniam ich doświadczenie, ale dla mnie ono nie jest atutem. Bardzo często takie osoby są już rozleniwione, nauczone pewnych standardów, które moim zdaniem nie działają.

Piłkarze grają dla pieniędzy, co nie oznacza, że od razu są prostytutkami - jak to niektórzy lubią głosić. Pani w sklepie mięsnym też pracuje dla pieniędzy, a prostytutką nie jest. Wszyscy albo prawie wszyscy wstajemy z rana tylko z jednego powodu - żeby zarobić. Kiedy dostajemy inną ofertę, lepszą, z reguły ją przyjmujemy, bo czemu nie? W futbolu miałoby jednak być inaczej - kibice domagają się od zawodników tak zwanej lojalności.

Pijawki otaczające piłkarzy, te wszystkie dziunie ze sztucznymi cyckami i napompowanymi ustami, to temat na zupełnie inną książkę. Swego czasu mówiło się wręcz o zorganizowanej grupie (w domyśle - przestępczej) dziewczyn ze Szczecina, które okręcały zawodników wokół palca, a potem ich po prostu bezwzględnie doiły lub nawet okradały.

Piłkarze bywają bogaci, ale zazwyczaj krótko. Skoro w pięć lat po zakończeniu karier bankrutuje większość koszykarzy NBA (to fakty!) i skoro w pięć lat po wygranej w lotto większość szczęśliwców nie ma grosza, to nie myślcie, że z piłkarzami jest inaczej. Wedle moich obserwacji przynajmniej ośmiu na dziesięciu kończy, biedując. [...] Im więcej zarabiasz, tym bardziej rosną twoje wydatki. Każdy, kto miał ten przywilej zarabiać naprawdę sporo, w pewnym momencie zaczynał łapać się na myśleniu: gdzie się taka kasa podziała?

Ja jestem jedną z tych osób, które wierzą w to, że jakość sportu wynika z jego masowości oraz z pasji. I że prawdziwi mistrzowie wychowują się w błocie, na asfalcie, gdzieś na jakimś klepisku między jednym budynkiem a drugim. Malują bramkę farbą na ścianie i łomoczą, doprowadzając lokatorów do szewskiej pasji. Kiedyś takie podwórka były kopalniami talentów, z czasem wyławianymi przez lokalne klubiki, jakich było sporo w każdym mieście. [...] Masowość piłki umarła.

Bo to niestety jest tak [...] że piłkarskiej gwiazdy się nie szkoli. Ona się po prostu zjawia. Owszem, czerpie nauki w szkółce, chłonie wiedzę trenerów, gra i trenuje, ale od momentu, gdy przekracza próg po raz pierwszy, wszyscy już wiedzą: to dziecko jest inne niż pozostałe.

Kiedy miałem dziesięć lat, na każdym osiedlu słychać było tylko rytmicznie odbijaną piłkę. Rozgrywano mecze na prowizorycznych boiskach, grano w kwadraty" albo na bramę garażową, na jeden kontakt. Kto nie załapał się do składu, ten ćwiczył żonglowanie. Życie osiedla kręciło się wokół piłki i trzepaka (ten z kolei służył do grania w siatkówkę, ale wszyscy byliśmy wtedy zgodni: siatkówka jest bez sensu, poza tym jest dobra dla dziewczyn).

Franciszek Smuda tak zaraz po Euro 2012, jak i później – z perspektywy lat – nie zauważył jakichkolwiek popełnionych przez siebie błędów. Wydaje mu się, że wszystko zostało zrobione prawidłowo i że dopilnowano każdego szczegółu. Mało tego – jest święcie przekonany, że jego znakomita praca procentuje do dziś i że to on położył podwaliny pod kadrę Adama Nawałki.

Kiedyś dawno miałem dziewczynę w Korei Południowej i co jakiś czas do niej latałem. Panowała wtedy na świecie epidemia SARS. "Franz" wyraźnie zatroskał się o moje zdrowie. Przed wyjazdem ostrzegł: - Żebyś tylko nie złapał...Tego...No...SMS-a!

Jadąc przez Wronki, trudno uwierzyć, że to właśnie tu swoją dość nikczemną karierę rozpoczął „Fryzjer”. [...] Jest wprawdzie bank, kilka sklepów i nawet hotel, ale wszystko to wyrosło w oparciu o produkowane tu kuchenki. [...] W środku miasta straszy więzienny gmach. Przy ulicy Partyzantów 1, za wysokimi na trzy metry murami zaczynają się inne Wronki - kryminalne, przestępcze, zbrodnicze. Przez małe okna wykute w czterech gigantycznych, ponurych budynkach z czerwonej cegły spoglądają więźniowie. Nie tylko mordercy, gwałciciele, pedofile, ale też złodzieje, oszuści, łapówkarze. Są ich prawie dwa tysiące.

Rzeczywiście, to nie był Vito Corleone W wykonaniu Marlona Brando. To nie był człowiek pięknymi słowami opowiadający o tym, czym są honor, rodzina, przyjaźń. Ale też jesteśmy w Polsce, a nie w USA. U nas światkiem przestępczym mógł rządzić prosty jak cep "Dziad", to tu karierę literacką mógł zrobić "Masa".

Polscy trenerzy też mogliby przedstawić się szerszej publiczności, odnosząc sukcesy w Europie, i w ten sposób chociaż powalczyć o zainteresowanie z innych krajów. Ale nasuwa się oczywista wątpliwość: czy polskie kluby mają potencjał, by cokolwiek osiągnąć w Europie? I czy jeśli nie mają, to jest to akurat wina szkoleniowców? [...] Nie jesteśmy więc dyskryminowani. Jedyny problem polega na tym, że przez lata nie dorobiliśmy się zbyt wielu dobrych piłkarzy, którzy wyjechaliby za granicę i zapracowali na ponadczasowe uznanie. [...] A jeśli już któryś zawodnik wyjechał, zaaklimatyzował się, nauczył języka i potrafił zaskarbić sympatię fanów oraz prezesa, to rzadko kiedy okazywał zainteresowanie trenerką. Nasi zawodnicy częściej jako królowie życia wracali do Polski, trwonili tu pieniądze i ewentualnie dopiero kiedy w kieszeni zrobiło się już naprawdę pusto, zaczynali myśleć o trenowaniu jako o wyjściu awaryjnym.

Nigdy wcześniej nie mieliśmy Polaka, który na piłkarskich salonach znaczyłby tak wiele. To Boniek wywrócił do góry nogami projekt Ligi Narodów, budując wokół siebie całą koalicję, która wpłynęła na jej kształt (Liga Narodów wystartuje w 2018 roku i dzięki niej nasz związek zarobi ogromne pieniądze). Gdyby chciał, już dawno byłby we wszelkich komitetach i innych zarządach, ale nie jest mu to do niczego potrzebne.

Boniek jest kopalnią anegdot. Wystarczy dać mu dziesięć minut i rozpędzi się do prędkości kosmicznej. Ma niespotykaną zdolność puentowania i kojarzenia faktów. Tak jak kiedyś na boisku, tak i teraz w rozmowie jest zadziorny. Lubi szpilki, rywalizację, kocha szermierkę słowną.

W ostatnim czasie pojawia się sporo pytań, czy to aby nie Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski. Takie tezy z wielką śmiałością stawiają zwłaszcza osoby młode. Trzeba jednak pamiętać, że „Zibi” ma na półce i Puchar Mistrzów, i medal mistrzostw świata, jakichś tam „podrzędnych" superpucharów Europy nie licząc.

Galeria - kliknij aby powiększyć