Raz po południu złowił okonia pod wierzbami, tam gdzie woda miała niecałe trzydzieści centymetrów głębokości, wypatroszył go i wziął do ręki maleńkie, jeszcze bijące serduszko.
Raz po południu złowił okonia pod wierzbami, tam gdzie woda miała niecałe trzydzieści centymetrów głębokości, wypatroszył go i wziął do ręki maleńkie, jeszcze bijące serduszko.
Życie jest zdrojem rozkoszy; ale tam, gdzie pije zeń motłoch, zatrute są wszystkie studnie.