- Przepraszam, Will - powiedziała, nie odwracając głowy.
- Za co? - zdziwiłem się.
Nie odrywała oczu od okna.
- Wracaj do łóżka. Przyjdę za kilka minut.
Chciałem zostać lub powiedzieć jej coś pocieszającego. Nie wiedziałem co. W tym momencie była nieosiągalna. Coś ją dręczyło. Nierozważny gest lub słowa mogły okazać się zbędne albo nawet szkodliwe. Przynajmniej tak sądziłem. Dlatego popełniłem ogromny błąd. Wróciłem do łóżka i czekałem.
Sheila nie przyszła.
