Leśniakowi zamarzyło się np. kiedyś, a były to lata stalinowskie, abyśmy pomachali w trójkę przed ambasadą amerykańską i głośno zapiali. Próbowałem im to wybić z głowy, ale po tygodniu namawiania uległem i rzeczywiście wyznaczonego dnia o wyznaczonej godzinie przeszliśmy, pomachaliśmy i zapialiśmy. Cud Boski, że uszło nam to płazem.