Ktoś kiedyś napisał długi poemat o piekle, gdzie każdy człowiek cierpi taką torturę, jaka odpowiada naturze sił, które rządziły jego życiem. Być bogiem to umieć rozpoznać w sobie rzeczy, które są ważne, a potem uderzyć w jedną nutę, która doprowadzi do zgodności ze wszystkim, co istnieje. Wtedy, poza moralnością, logiką czy estetyką, jest się wiatrem albo ogniem, lotem strzały, końcem dnia, pętami miłości. Dominuje się poprzez swą dominującą pasję.