Kiedyś wyciągając pustą dłoń, po prostu pokazywałeś ludziom, że nie trzymasz w niej noża, a jeśli byłeś leworęczny, to mogłeś ich załatwić. [...] Gdybym miał jakiegoś przyjaciela, nie musiałby ściskać mi dłoni, żeby tego dowieść. Wiedziałby, że nim jest, i ja też bym wiedział. Sam wiesz, jak jest. Spotykasz kogoś i nagle obaj czujecie, że jesteście do siebie podobni. Nie krewniacy. Kumple. Niepotrzebne są te ceremonie, które przeminęły z dawnymi czasami. I tyle.