Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają istnieć. Gasnącej gospodarce zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Przez każdy zakład pracy, przez wiele polskich domów, przebiegają linie podziałów.
Podobno właściciele kotów dzielą się na dwie grupy: na tych którzy śpią z nimi w łóżku, i na tych co się do tego nie przyznają.
Często rozmawiam z młodymi ludźmi, i oni dzielą mój pogląd, że to moje przywiązanie do tradycji polega na tym, że ilekroć się do niej odwołuję, począwszy od literatury, a skończywszy na badaniu tego co miało miejsce, zawsze znajduję tam ogromny ładunek prawdy. Prawdy niezmiennej, która jest ciągle aktualna, takiej prawdy, która jest podstawą myślenia na przykład, która daje szanse wyboru.
Z głębi przepaści wołamy do ciebie, Panie! Duszę zamordowanego weź na łono twoje! — Daj jej odpoczynek w chwale twojej! — Ona odlatując przebaczyła katom! —
Dzielą świat na jasny i ciemny. I mówią: jasność to my. A ciemność z nami walczy, bo chce nas zniszczyć. Wydaje mi się paradoksalnie, że prawdziwy triumf PiS przeżyje w momencie klęski. Wtedy powie: przecież wam, obywatele, mówiliśmy. W Polsce jest układ, który walczy z nami. I mieliśmy rację. Ten układ nas zniszczył.