Kiedy spuszczę powieki, więcej widzę niż z otwartymi oczyma.
Dezorganizacja nie może się zreorganizować.
Czas ma nadzwyczaj coś gorzkiego w sobie!
Powstań, boski cezarze. — Tyś naszym panem i ziemia cała poddana woli twojej. Bogi nieprzyjazne, zazdroszcząc ci chwały, trapią cię zgubnym widzeniem — ale ta mara się rozpłynie w ogniu wiekuistym, w świetle przenajczystszym Mitry, jak fala mętna w oceanu lazurach, jak ciało Semeli w potędze Jowisza!
Z głębi przepaści wołamy do ciebie, Panie!
Duszę zamordowanego weź na łono twoje! —
Daj jej odpoczynek w chwale twojej! —
Ona odlatując przebaczyła katom! —
Tymczasem wzrastasz i piękniejesz, nie ową świeżością dzieciństwa, mleczną i poziomkową, ale pięknością dziwnych, niepojętych myśli, które chyba z innego świata płyną ku tobie, bo, choć często oczy masz gasnące, śniade lica, zgięte piersi, każdy, co spojrzy na ciebie, zatrzyma się i powie: „Jakie śliczne dziecię“.
Przeklęta niech będzie chwila, w której pojąłem kobietę, w której opuściłem kochankę lat młodych, myśl myśli moich, duszę duszy mojej!
Miłość jest darem nieba, nadużyta – piekła!
Cudze śmieszności, choć nigdy z własnych nie wyleczą, są jednak silnym lekarstwem.
Chrystus nas już nie zbawi - krzyż swój wziął w ręce obie i rzucił w otchłań. Czy słyszysz, jak ten krzyż, nadzieja milionów, rozbija się o gwiazdy, łamie się, pęka, rozlatuje w kawałki, a coraz niżej i niżej - aż tuman wielki powstał z jego odłamków.
Ostatnim wyrazem szkoły greckiej platońskiej byli przy kończącym się starożytnym świecie stoicy. Idealizm starożytny w nich się wcielił tak, jak materializm u epikurejczyków. Cnota stoika była wielką, ale niewzruszoną. Umieli umierać, ale żyć nie umieli. Pierwszą ich zasadą było słowo απεχον: wstrzymuj się. Wstrzymywali się więc od wszystkiego, smutnym wzrokiem spoglądali na świat obumierający, ale nie szli go ratować. Zawarci w sobie, korzący się tylko przed sądem dumy własnej, którą nazywali sumieniem, wyszli na samolubów moralnych, pełnych nadzwyczajnej egoistycznej godności, ale niezwiązanych z sobą, nie natchnionych iskrą wspólnego, towarzyskiego życia. Ich myśli i przepisy krążyły ciągle w idealnym świecie, nigdy nie dały się przystosować do ziemskiego i dlatego też zostały nam tylko podania o ich sławnych zgonach, nie zaś o ich życiu.
Sztuki Greków, filozofia grecka pierwsze wcisnęły się do miasta - nauczyły miasto - wyosobniły w nim cząstkę duchowną sobie. - Tym samym zgubiły je - bo wielki egoizm materialny dopóty silny, dopóki zupełnie jest materialnym. - Ducha w nim obudzić a zgubić go to jedno - bo naturą ducha jest dążenie zewnątrz, jest siła rozlewania się - wcześniej czy później od jego usiłowań pęknąć musi skupienie materialne.
Czemu dni twoje tak krótkie, latorośli młoda? Z uniesień twoich ku piękności i cnocie śladu nie zostanie - przejdziesz jak dźwięk nie słyszany od ludzi, tylko znany bogom!
Nieopisaną jest ponurość podań skandynawskich. - Jedyną w nich moralnością jest chwała obiecana za odwagę. - W Walhalli biesiadują bohatery i wśród biesiad te szkielety zbrojne wstają i walki przeszłe odnawiają między sobą. - We wszystkich mytach odyńskich przebija wpływ natury północnej - znać w nich jakby brak nadziei, jakby rozpacz wieczną, połączoną z dzikim, bohaterskim męstwem, idącym zawsze naprzód, nie dbającym o to, że koniec będzie straszny i fatalny. - Myśl, że świat skończy nieszczęśliwie, że na końcu wieków złe duchy przemogą, kołuje jak zorza północna, krwawa, nad tą całą mytologią - w jej blaskach biją się do upadłego wojownicy na ziemi i, goniąc wszędzie za niebezpieczeństwem, nie przepuszczając ni sobie, ni wrogom, szukają zapomnienia - żyją tak gwałtownie zewnętrznie, by nie myśleć wewnątrz.
W rzeczy samej zbytki materialne i nędze materialne są zawsze wielkim milczeniem ducha czy indywiduów, czy narodów - jest to życie zwierzęce na najwyższym lub najniższym szczeblu swoim - a życie moralne zda się odpoczywać tymczasem, by powstać i zagrzmieć. - Zresztą świat starożytny był raczej światem liczb i kształtów niż wolnych ruchów ducha - dlatego musiał, konając konwulsyjnie, ogromnie się tarzać w materii swojej - nasz zbytkuje duchownie raczej.
Kto występnym przebacza, ten niewinnych będzie karał kiedyś!
Duch mój, wewnątrz spokojny i zimny, niczego nie żałuje, niczego nie pragnie i niczego się nie spodziewa.
Hańba temu, kto by się frasował o śmierć przed godziną lub w godzinę śmierci!