Gdy minął pierwszy wstrząs, przyszła chwila, kiedy wbrew wszystkiemu, wbrew trwodze, którą wzbudzały psy, wbrew przyzwyczajeniu, nabytemu w ciągu długich lat, by nie skarżyć się nigdy i nigdy nie krytykować bez względu na to, co się dzieje - zwierzęta zdobyłyby się może na głos protestu. Ale właśnie w tym momencie, jak na komendę, owce wpadły w straszliwy bek: ,,Cztery nogi dobre, dwie nogi lepsze".
