- Chyba nie dostaniesz znów orgazmu, Ned?
- Och, Myronie! - Żartobliwie szturchnął Wina łokciem w żebra. - On żartuje, no nie?
- To prawdziwy komediant- przytaknął Win.
Ned poklepał go po ramieniu. Win skrzywił się, ale nie złamał mu ręki. Zdumiewająca powściągliwość z jego strony.
Ktoś tu stracił. Chyba nie ja.
To są chyba jakieś marzenia doradcy prezydenta, powinien sobie wylać wiadro zimnej wody na głowę.