Bogowie, o, bogowie moi! Taka smutna jest wieczorna ziemia! Takie tajemnicze mgły rozciągają się nad mokradłami. Kto błąkał się w tych mgłach, kto wiele cierpiał przed śmiercią, kto przelatywał nad tą ziemią, niosąc na sobie ciężar nie do zniesienia, ten wie. Wie to ten, kto skonany. I on bez żalu porzuca mgły ziemi, jej grzęzawiska i rzeki, i oddaje się w szpony śmierci z lekkim sercem, przeświadczony, że tylko ona jedna go uspokoi.
Ech, niech jej ziemia lekką będzie, ale miałem z nią więcej problemów, niż ze Służbą Bezpieczeństwa!
Niebo i ziemia przeminą, lecz moje słowa na pewno nie przeminą.