Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Aleksander Kamiński

Aleksander Kamiński cytaty

Aleksander Kamiński (ur. środa, 28 stycznia 1903; zm. środa, 15 marca 1978) przeżył 75 lat, 1 miesiąc i 15 dni

Aleksander Kamiński, przybrane nazwisko: Aleksander Kędzierski, ps. Dąbrowski, J. Dąbrowski, Fabrykant, Faktor, Juliusz Górecki, Hubert, Kamyk, Kaźmierczak, Bambaju - polski pedagog, wychowawca, profesor nauk humanistycznych, współtwórca metodyki zuchowej, instruktor harcerski, harcmistrz, żołnierz Armii Krajowej oraz jeden z ideowych przywódców Szarych Szeregów, przewodniczący Prezydium Rady Naczelnej Związku Harcerstwa Polskiego.
Powiązane: harcerstwo

Książki Aleksandra Kamińskiego:

Kamienie na szaniec Zośka i Parasol

Strona numer 2

Być wychowawcą – znaczy: dawać, służyć, pomagać, inspirować (...).

Teraz znów siedzą u Hali oczyszczeni i niecierpliwie czekają na gotującą się herbatę. Właściwie siedzą tylko Hala i Rudy, który ze zgorszeniem patrzy na Zośkę. Zośka położył się na tapczanie i najpierw uśmiecha się w milczeniu, a potem parskać zaczyna jak młody źrebak.
- Czego się tak cieszysz? - pyta nieco podrażniony Rudy.
- Do diabła! Bo lubię jak, mi promienie słońca grzeją twarz.

Śmierć Alka była śmiercią w ich rozumieniu normalną. Normalnym losem żołnierskim. Jak każda śmierć - poruszyła najgłębsze, najwewnętrzniejsze uczucia tych, co pozostali. Ale nie kryła w sobie grozy piekieł. Stała się rzecz w pewnym sensie zwykła. Jest wojna - trudno. My strzelamy - i do nas strzelają. Wróg ma takie samo prawo do naszej krwi, jak my do jego. Alek uderzał we wroga - wróg uderzył w Alka. "Taka jest żołnierska dola, taki jest żołnierski los" - wypełniły się słowa piosenki. Ale śmierć Rudego? Włosy się jeżą na głowie tych, co widzieli to zmaltretowane ciało i słyszeli koszmarną opowieść. Tego zapomnieć się nie da. Tego wybaczyć nie można.

O Boże! Może gdybym się modliła, to straszne nie stałoby się? Tego dnia miałeś taką śmieszną, opadającą na oczy czuprynkę. [...] Potem - oczekiwanie na Ciebie, niepokój...I Ziutek, i ulica, deszcze... - A właściwie gdzie my idziemy? - Do szpitala!...Twoje oczy i usta! Musiałam się zmienić na twarzy, bo pytasz - czy jestem taki zmieniony?...Nie - podobnyś do Mamusi. Nawet Cię nie pocałowałam na dzień dobry...Kochany! Uśmiechałam się i mówiłam jakieś słowa, ale myśli były pozabijane, nieczułe...Kochany! Ostatnia rozmowa...ostatnia rozmowa...Pamiętasz, jak powiedziałeś: - Ja mam swojego fijołka! - A ja wielkiego fijoła!...A potem głaskałeś, jak zwykle, moje usta...Miałeś taki niespokojny, urywany oddech...Jeszcze się umartwiałeś, że ręce Ci nieładnie pachną...Kochany, ręce Twoje pachniały miętą...Pocałowałam Cię w czoło i w drzwiach posłałam Ci pocałunek, Ty pokiwałeś mi ręką z tym Twoim smutno-bolesnym uśmiechem...Serce umierało z przerażenia.
Patrzę na Twoją fotografię. Takiś na niej wesoły. Kochany. Nigdy nie mówiłam Ci o miłości, może dlatego, że Ty też nic nie mówiłeś...Byłeś w każdej mojej myśli. Widzę Ciebie...Słyszę Twoje kroki...Kocham Cię.

Basia do Alka w dniu swoich imienin.

Wiedzieli: przywódca-egocentryk - to niebezpieczeństwo, przywódca o typie przewodnika w pracach społecznych - to wartość społeczna.

Matka, najwierniejszy przyjaciel - dobry duch...Gdy przyjdą chmurne chwile, otacza silnym ramieniem, czułą opieką, zagoi rany życia, da nowe siły i poprowadzi w trudu bezkrwawy bój...Szepnijcie cicho: - Mamusiu, Twój syn Cię kocha! - To jej wystarczy za wszystko.

Zaczynano wstępem, złośliwym sloganem wypisywanym kredą na murach: "Tylko świnie siedzą w kinie". W druku slogan ten wygląda króciusieńko, ale gdy się to pisze dużymi literami na murze, staje się potwornym tasiemcem. Jego wypisywanie trwa, zda się, wieki; ponieważ zaś napis musi być czytelny, każdą literę należy pisać równo, starannie i bez pośpiechu. Jakaż świetna szkoła panowania nad sobą! Napisałeś pierwszą parę liter, a oto ubezpieczający Cię kolega ostrzega, że do rogu podchodzi przechodzień. Serce przyspiesza uderzenia, lecz dłoni nie wolno przyspieszyć ruchów kredy. Z drugiej strony ulicy słychać kroki. Niespokojny gwizd zabezpieczającego uderza w uszy. Fala krwi napływa do mózgu. Przełożona pokusa krzyczy wprost w duszy, by przerwać, cisnąć kredę, biec - ale dłoń spokojnie i równo kreśli koniec ostatniego słowa, potem również spokojnie kładzie kredę do kieszeni. Spokojnie i powoli zaczynasz iść w kierunku najbliższej przecznicy. Zwyciężyłeś sam siebie.

Cieszmy się życiem, zdrowiem, każdym dobrze przeżytym dniem, słońcem!

Tylko ludzie, którym stawia się najwyższe żądania, zdolni są dać ze siebie najwyższy wysiłek moralny i fizyczny.

Każdego dnia omawiano plan bliższych i dalszych przeciw Paprockiemu zamierzeń, każdego dnia zamierzenia te wprowadzano w czyn. Najpierw posłano do Paprockiego parę perswadujących listów. Potem wytłuczono mu szyby. Potem na szeregu przystanków tramwajowych rozlepiono ogłoszenie, że mo in na sprzedaż, po rewelacyjnej cenie, bardzo w owych czasach poszukiwaną słoninę. Potem zaczęto go nękać i dręczyć kilkoma dziennie telefonami, tłumacząc, co to jest "Der Sturmer". Potem dano w "Nowym Kurierze Warszawskim" parę ogłoszeń o tym, że Paprocki ma na sprzedaż za pół darmo węgiel, którego chce się szybko wyzbyć. Potem na murach domu Paprockiego i sąsiednich wypisano o Paprockim szereg soczystych słów. Potem nalepiono na drzwiach restauracji klepsydrę żałobną o zgonie Paprockiego. I znów wytłuczono mu szyby.

Człowiek jest czasem w myślach jak osaczone zwierzę.

Zrobiłem odkrycie, że na świecie prócz konspiratorów istnieją także ich matki, ojcowie, siostry i żony. Nie bardzo jestem pewien, kogo opiewać musi pieśń gminna: konspiratora, przystrojonego we wspaniałe szaty bohaterstwa, czy wylękłą matkę, co wieczór przeżywającą na nowo męki czekania...

Obserwowałem burzę...Niszczy, łamie, psuje. Ale czy tylko? Po nawałnicy trawa się mocnej zieleni, drzewa szybciej rosną, przyroda odżywa, człowiek młodnieje. Lżej się oddycha, mocniej stąpa, choć za ruiną i wyrwą w zagonie serce płacze...W burze walkę toczymy, w zmaganiu siły zwiększamy. A potem mamy spokój i rześki powiew mocy.

Walka prowadzona dziś jest koniecznością i potrzebą, ale przecież istnieć będzie dzień jutrzejszy.

Łatwiej u nas o wielkie czyny w chwilach zapału niż o wytrwałość i codzienne bohaterstwo przy znoszeniu trudnych obowiązków. Łatwiej u nas umrzeć dla Ojczyzny, niż ofiarnie dla niej żyć.

Jeśli w jakimś człowieku zespolą się zdolności przywódcze z nieprzeciętną inteligencją i charakterem, formuje się wtedy jednostka, przed którą może nie być osiągnięć niemożliwych.

Tylko w świecie wolności, sprawiedliwości i prawdy warto żyć.

Przed oczyma beztroskiej wyobraźni przesuwały się potężne polskie czołgi, niezwyciężone pułki polskiej piechoty, i naród cały zjednoczony i zwarty wokół naczelnego wodza i rządu. Niech no tylko Hitler spróbuje! Odechce mu się wojny już po paru miesiącach.

Pióro to narzędzie w służbie pewnych celów.

Na zakończenie, przypuszczam, źe najlepiej byłoby uścisnąć cię twardo i serecznie prawicą, a lewicą nie mniej serdecznie dać ci po uchu.

Galeria - kliknij aby powiększyć