Teraz znów siedzą u Hali oczyszczeni i niecierpliwie czekają na gotującą się herbatę. Właściwie siedzą tylko Hala i Rudy, który ze zgorszeniem patrzy na Zośkę. Zośka położył się na tapczanie i najpierw uśmiecha się w milczeniu, a potem parskać zaczyna jak młody źrebak.
- Czego się tak cieszysz? - pyta nieco podrażniony Rudy.
- Do diabła! Bo lubię jak, mi promienie słońca grzeją twarz.
